[PREMIEROWO]: Vincent Boys - Abbi Glines

[PREMIEROWO]: Vincent Boys - Abbi Glines



Nie ma idealnych mężczyzn, maleńka. Nie występują w przyrodzie. [...]




Tytuł: Vincent Boys

Seria: Vincent Boys (Tom 1)
Autor: Abbi Glines 
Tłumaczenie: Julia Wolin
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Ashton/Beau
Liczba stron: 291
Liczba rozdziałów: 28
Narracja: Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: Kobiece 


    Było coś nikczemnego w Beau, co mnie do niego przyciągało. Co ze mną było nie tak? Dlaczego chciałam tak bardzo grzeszyć?
    Aston jest zmęczona, będąc dobrą, imponującą swoim rodzicom córką i grając idealną dziewczynę Sawyera Vincenta. Sawyer jest idealny, jest zawsze czarujący, ale kiedy wyjeżdża z miasta na lato, jego kuzyn Beau wpada Ashton w oko. Beau jest najseksowniejszym facetem, którego kiedykolwiek widziała i nawet pomimo tego, że jest niebezpieczny, pociąga on Ashton.
     Beau kocha swojego kuzyna jak własnego brata, więc ostatnią rzeczą, jaką chciałby zrobić, jest podrywanie jego dziewczyny. Ashton jest mu oczywiście zakazana. Dlatego stara się jak najbardziej utrzymać między nimi dystans, nawet mimo tego, że kochał ją od zawsze. Gdy Ashton chce rozbudzić ich dziecięcą przyjaźń podczas nieobecności Sawyera, Beau wie że nie powinien się zgodzić.
     Ashton i Beau nie chcą zranić Sawyera, ale im bardziej próbują trzymać się od siebie z daleka, tym bardziej siebie pragną. Coraz trudniej jest się oprzeć

(Opis z Lubimy Czytać)


Jakie to dziwne. Wydaje ci się, że ktoś rozwala ci życie, a potem okazuje się przyjacielem. Tak rozpaczałam, że muszę dzielić pokój i wysłuchiwać ciotki, że nie zauważyłam przyjaciółki, której potrzebowałam. A miałam ją pod nosem. Nadal była mi potrzebna.


    Z książką Abbi, miałam już do czynienia, chociaż było w miarę. Tym razem postanowiłam znów spróbować. I czy mi się spodobało? Zaraz Wam o tym opowiem. 

  
Ashton to dziewczyna z charakterkiem, która lubi robić często nie dozwolone rzeczy. Ale to było przed tym jak dorosła. Przed tym jak zaczęła się spotykać z Sawyerem. Uważała, że musi się zmienić. Musi być poukładana, miła i grzeczna. I w takim kokonie żyła przez trzy lata trwania związku. Sawyera i jego kuzyna, Beau zna od zawsze. Wychowywała się z nimi. Jeden był wspólnikiem od "Zbrodni", drugi wyciągał oboje z tego co narobili. Dlatego uważał on zmianę Ashton, na coś dobrego. Jednak dziewczyna dusiła się w swoim ciele. Nie dość, że córka pastora, to jeszcze uśpiła swoją mroczną stronę. Jedynie przy kim mogła być sobą to Beau i babcia. Niestety, z Beau już się nie przyjaźni. Ale to nie znaczy, że nic do siebie nie czują. Postanawiają podczas nieobecności Sawyera odnowić przyjaźń. Jest im dobrze w swoim towarzystwie i z upływem dni zauważają, że coś się między nimi zaczyna poważnego dziać. Tyle, że ma chłopaka. Ashton to zagubiona dziewczyna, która stara się udowodnić, że jest godna czyjejś miłości. Uważa, że dobrymi uczynkami zasłuży sobie na nią. To okropne, że musi ukrywać się za maską, by mieć szacunek innych.
     Beau, to chłopiec z gorszej rodziny. Jego ojciec zmarł, a matka pracuje w barze. Ma reputację bad boya, za którym nikt szczególnie nie przepada. Każdy ocenia go z góry, przez pryzmat złych uczynków. Nikt nie dostrzega w nim chłopaka, z ogromem uczuć. Od zawsze kochał Ashton, ale skoro jego lepszy kuzyn, mógł dać jej wszystko, to usunął się w cień. W końcu z nim nie miałaby przyszłości, a jej reputacja gwałtownie by spadła. Jednak zamiast być lepiej, jest gorzej. Gorzej w takim sensie, że miłość do dziewczyny jest tak silna, że woli utracić kuzyna niż ukochaną. Ale czy jest im dane być ze sobą? To chłopak o silnym charakterze. To bad boy, którego lubię w książkach. No i oczywiście został moim nowym mężem ♥ xD
    Sawyer, to dobry, poukładany, pomocny chłopak, do którego wzdychają wszystkie kobiety. A mężczyźni widzieliby go jako swojego zięcia. Jednak ten idealny chłopak, też ma swoje za uszami. Kocha Ashton, to jasne, ale woli jej wersję grzeczną. Jest dumny, że dziewczyna tak się dla niego zmieniła. Widzi z nią swoją przyszłość. Jednak czy pan idealny, ma szansę na szczęśliwy koniec ze swoją księżniczką? Dla mnie był takim za grzecznym chłopcem. Niby fajnie, ale trochę przesłodzone. No i ostatecznie mnie wkurzył, więc tym razem jemu mówię nie ;D

[...] 
Serce nie sługa. Nic nie poradzisz. 

    Styl autorki, jest taki jak zapamiętałam. Jest lekko, przyjemnie. Czyta się szybko i płynnie. Mamy tutaj opisy 18+ oraz kilka wulgaryzmów. Ale książka nie jest tylko tym naszprycowana, więc czyta się to dobrze i nie ma się jej dość.
     Akcja podzielona jest na dwie wersję: Ashton i Beau. Autorce dobrze udał się ten zabieg, przez co możemy obserwować każdego z bohaterów osobno i rozumiemy ich podejście.Wydarzenia zazębiają się ze sobą tworząc całość.
    Okładka jest boska. To chyba pierwsza okładka książek autorki, która olśniła mnie swoją prostotą, ale i pięknem. Po prostu kobieta tuląca się do mężczyzny, na tle zachodzącego słońca. To jest klimatyczne i romantyczne i w ogóle jestem zachwycona! ♥
    W środku jest równie pięknie. Imiona bohaterów są inną czcionką niż pozostała treść, jest podział na rozdziały, które są ozdobione. Ładna czcionka tekstu, o odpowiedniej wielkości.Błędów nie ma. Czy można chcieć czegoś więcej? 

Ale choć raz chciałabym wiedzieć, jakie to uczucie być więcej niż pocałowaną. By być dotkniętą...Poznać dreszcz wymykania się z domu albo jakie to uczucie być pożądaną przez kogoś tak bardzo, że ten ktoś nie potrafi się powstrzymać przed całowaniem mnie.

    Ta książka jest świetna. Taka lekka młodzieżówka dosłownie na kilka godzin. Sama przeczytałam ją szybko i jestem w sumie w szoku, że tak szybko mi uciekła :( Zostałabym jeszcze  w jej świecie. 
    Mamy tutaj trójkąt miłosny, ale powiem Wam, że dość to nie denerwowało i czytało się z ogromną przyjemnością. Bohaterowie nie wprawili mnie w furię. Akcja działa się w wakacje i była świetna. No na prawdę, coś dzięki czemu ma się ochotę znowu coś poczytać. 
   
Książka mimo wątku trójkąta porusza także problem akceptacji siebie. Zmienianiu się dla innych. Często zdarza się, że ludzie zakładają maski, gdy wychodzą poza bezpieczne mury domu. Są grzeczni, mili, uśmiechnięci. Choć tak na prawdę myślą coś innego, chcą inaczej zareagować. Czasami tego wymaga kultura, ale nie wyobrażam sobie zamykać swoje prawdziwe ja, na trzy długie lata. Ashton twierdziła, że nie pasuje do obrazka idealnego chłopaka, więc zmieniła się na taką jaką on chciałby ją widzieć. To było coś...strasznego dla niej. Całe życie robisz psikusy, robisz co chcesz, a nagle bum i jesteś podporządkowana komuś innemu. No bez przesady. 
     To ważna kwestia dla młodszych, ale i dla starszych osób, które gdzieś się pogubiły, albo zastanawiają się, dlaczego nie mogą wpasować się w jaką grupę. Kurcze bycie sobą jest czymś super i ta książka pokazuje, to że właśnie trzeba szukać siebie, ale się nie zatracać. Można być miłym, ale można czasem się zabawić i czerpać z tego radość, a nie poczucie winy. 
     Mnie książka przypadła mocno do gustu. Polecam Wam ogromnie. Dziś premiera, więc wypatrujcie książki w księgarniach ♥

- Nie mogę. Nieważne, którego wybiorę, ten drugi znienawidzi go, a być może i mnie. Wybór niczego nie rozwiąże. 
- Masz rację. Więc musisz zostawić obydwu. Może wtedy, pewnego dnia, odbudujecie przyjaźń, która nie będzie toksyczna.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu 

Czarna Wrona - J.L. Weil

Czarna Wrona - J.L. Weil



[...] Miłość potrafi być wspaniała i upajająca. Ale potrafi też boleć, zwłaszcza w waszym przypadku. [...] 



Tytuł: Czarna Wrona
Seria: Raven (Tom 2)
Autor: J.L. Weil
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Gatunek: Fantastyka
Bohater/Bohaterka: Piper
Liczba stron: 354
Liczba rozdziałów: 29
Narracja: Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: Kobiece 

    Po śmierci babci Piper odsyła brata z wyspy, aby w ten sposób zapewnić mu bezpieczeństwo. Jednak w jej życiu nieoczekiwanie pojawia się ktoś inny. Ktoś, kogo nie powinno tutaj być. Jak dziewczyna poradzi sobie z nowymi obowiązkami, treningiem i zaaranżowanym małżeństwem, kiedy jej myśli ciągle rwą się do Zane’a?
   Drugi tom serii fantasy, w której cienie ożywają na twoich oczach!
   Piper próbuje zmierzyć się z konsekwencjami śmierci Rose. Jako jej następczyni musi szybko odnaleźć się w nowej roli i rozpocząć szkolenie, które pomoże jej przetrwać. Nie każdy patrzy przychylnie na Białego Kruka, a nad Raven Hollow zawisła groźba wojny.
    Dziewczyna decyduje się na odesłanie do domu swojego młodszego brata. Liczy na to, że w ten sposób zagwarantuje mu bezpieczeństwo i będzie mogła w spokoju rozwijać swoją moc. Jednak na wyspie pojawia się ktoś inny, ktoś, kogo nie powinno tutaj być.
     Czy Piper uda się stłumić uczucie do Zane’a? Czy zdecyduje się na ślub z jego bratem, aby w ten sposób zagwarantować pokój w ich świecie? Czy ptaki, które krążą nad wyspą, zwiastują niebezpieczeństwo

(Opis z Lubimy Czytać)


Przecież to mężczyzna. Jego mózg pracuje wolniej.   


    Pokochałam tę książkę już podczas lektury Białego Kruka, o którym możecie poczytać klikając w nazwę. Czy i tym razem było dobrze? 

    Styl autorki nie zmienił się. Wszystko było nadal przejrzyste, proste i napisane z ogromną lekkością. Dialogi były naturalne, a opisy nie zbyt długie. Oczywiście w tym gatunku książek, musimy mieć na uwadze, że więcej będzie opisów niż dialogów, bo coś się dzieje, walczymy z jakimiś Zmorami, ale myślę, że autorka zdała test śpiewająco i było to wszystko wyważone. 
     Sama akcja była zaskakująca, trzymająca w napięciu. Serce szybciej nam biło, a czasami wręcz przestawało bić. Wszystkie wydarzenia pociągały za sobą kolejne. 
    Okładka i tym razem mnie skusiła. Jest utrzymana w ciemnych, mrocznych kolorach, ale przyciąga wzrok. Jest piękna. Błędów w druku nie znalazłam. Tekst przejrzysty, czcionka taka jaką uwielbiam, by móc szybko czytać. Mamy podział na rozdziały, a każdy z nich posiada urocze piórko. 


Gdybyśmy nie popełniali błędów, nie uczylibyśmy się na nich.



   Piper, to bohaterka, która na siłę nie chce ratować świata. To dziewczyna załamana, po stracie swoich najbliższych. Chce swojego szczęścia i nie rozumie dlaczego nie może być z tym chłopakiem, którego kocha. Jest szczera. Pragnie pokoju na świecie, ale chce decydować o swoim życiu sama. To może i jest egoistyczne, ale pokazuje nam, że to normalny człowiek, który ma na uwadze swoje dobro. Nie próbuje być bohaterem w tej historii. Kiedy potrzebuje pomocy potrafi o nią prosić, a nie jest jak większość, że "ty nie, ja sobie poradzę sam". I to mi się w niej ogromnie podoba. 
    Zane, no cóż nasz dupkowaty koleś, nadal takim jest. Ale jest uroczy i słodki kiedy chce. Dobrze, że się nie zmienił, bo chyba bym się załamała. Jest zabawny, a dialogi z Piper często przyprawiały mnie o śmiech. Zawsze służy pomocą i oczywiście, gdy nadciągają kłopoty, to on jest w środku zamieszania. Ale uwielbiam go ♥
    Zoe i Zach, ta dwójka to prawdziwe wulkany energii. Z nimi nie sposób się nudzić i zawsze coś wymyślą. Z nimi również jest śmiesznie. Lubię ich, to tacy dobrzy, kochani przyjaciele, na których każdy zasługuje. 
   No i Zander, oddany, uczynny, dobry, miły facet. Do niego nie czuję jakiś fajerwerków, jak do Zane, ale to chyba jak każdy w tej książce. Po prostu jest dobrym przyjacielem, tyle :D

-Bijesz się jak dziewczyna, Księżniczko. 
-Coś takiego! Jakbyś nie zauważył, jestem dziewczyną.


    W końcu wszystkie tajemnice przestały być w ukryciu. Piper uczy się tego świata. Poznaje swoje moce, uczy się walczyć, ale i poznaje swoje pochodzenie. Jednak takie malutkie tajemnice, które sprawią, że Piper będzie z tym źle, nadal są w ukryciu, więc to nie tak, że już nic się nie zdarzy. Zdarzy się bowiem wiele.
    
Świat dobra i zła, od zawsze walczy ze sobą. Jednak ten świat jest taki inny, taki ciekawy i świetnie przedstawiony, że nie można przejść obok niego obojętnie. Podziwiam Piper, że mimo wszystko, mimo utraty ukochanych osób, mimo nowej sytuacji, w której się znalazła, ona bierze byka za rogi i radzi sobie dość dobrze. Ale czasami trzeba coś wymyślić, by i do niej szczęście się uśmiechnęło w końcu. Jak można być z kimś bez miłości, tylko dlatego, że tego wymaga porozumienie, dzięki któremu będzie pokój?  Nasza bohaterka, jest dzielna, jest odważna  i jest oddana. Musicie koniecznie się przekonać, dokąd zaprowadzą ją te cechy. 
     Jak dla mnie książka jest genialna. Jest wszystkim co lubię w takich książkach. Bo i jest lekka i napisana prostym językiem. A to sprawia, że jest dla każdej grupy wiekowej. Dlatego myślę, że będzie to idealna książka na te jesienne wieczory. A już niebawem tom 3, więc pora moi drodzy nadrobić trochę zaległości w tej serii. Ja gorąco polecam!!! ♥


- Jesteś fatalną kłamczuchą.
- A ty beznadziejnym przyjacielem.
- Należało mi się. Ale to nie zmienia faktu, że mnie pragniesz.
 





Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu

Odrobina blasku - Shari L. Tapscott

Odrobina blasku - Shari L. Tapscott



Potrzebowałam odrobiny blasku w swoim życiu. 



Tytuł: Odrobina blasku
Seria: Glitter and Sparkle (Tom 2)
Autor: Shari
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Riley
Liczba stron: 269
Liczba rozdziałów: 25
Narracja: Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: Kobiece

   Kolejny tom serii pełnej blasku!

    Po skończeniu szkoły średniej Riley przeżywa lekki kryzys tożsamości. Kiedyś była najpopularniejszą uczennicą i główną cheerleaderką, a teraz jest… właśnie, kim? Brak planów na najbliższą przyszłość trochę ją przeraża.
    Dziewczyna postanawia jednak korzystać z pogody i cieszyć się wakacjami, które spędza u swojej ciotki. Zwłaszcza że w oko wpadł jej Zeke, przystojny artysta, który ma swój własny stragan na letnim targu. Aby mu się przypodobać, kłamie, że też ma zdolności manualne. Podobno jest niesamowita w wytwarzaniu mydła!
    Czy Riley zdąży z nauką nowej umiejętności, aby wystawić się na stoisku obok Zeke’a? Może uda jej się przekonać chłopaka, że robi to całe życie. Przecież takie drobne kłamstwo, nie powinno zaszkodzić ich relacji. Prawda? 

(Opis z Lubimy Czytać)


Masz tu dużo blasku jak na dziewczynę, która twierdzi, że nie lubi brokatu.

   Styl autorki polubiłam już podczas czytania pierwszego tomu. I w tym się nie zawiodłam. Było prosto i na temat. Autorka nie leje wody, nie zarzuca nas zbędnymi opisami, a dialogi nie są wymuszone. Przez książkę się płynie. 
    Akcja toczy się podczas wakacji i czytając tę książkę w porze deszczy, było mi tak ogromnie przykro, że dla nas lato się skończyło, a dla bohaterów trwa ono nadal. Ale czułam je, dzięki tej książce. Wydarzenia zazębiają się ze sobą tworząc całość i to jest tutaj najważniejsze. 
   Okładka jak i w przypadku tomu 1 jest utrzymana w żywych kolorach. To para na okładce, ale nie widzimy ich twarzy, więc mamy spore pole do popisu. Oczywiście nie mogło zabraknąć drobinek brokatu, które idealnie wypełniają okładkę. 
Błędów w druku nie znalazłam, tekst przejrzysty, z czcionką ułatwiającą szybkie czytanie. No i mamy podział na rozdziały, co jest dla mnie ogromnie ważne (i są one krótkie! ♥)

   
Mamy tutaj stałych bohaterów, których spotkaliśmy poprzednio. Jest Lauren i Harrison, Harper i Brandona. No, ale teraz narratorką jest przebojowa Riley. 
   Riley, to osoba chcąca być w centrum zainteresowania. Wyjeżdża na wakacje do ciotki, bo nie chce przeszkadzać, w rodzącym się uczuciu między Lauren a Harrisonem. Ma nadzieje, że spotka tutaj również miłość. Gdy poznaje Zake, który jest malarzem, mówi mu, że sama wykonuje mydła. Zake to typ spod ciemnej gwiazdy. Jest malarzem. Jednak ma też swoje tajemnice, którymi z początku nie chętnie się dzieli. To osoba, która jest mroczna, ale dziewczynę coś do niego ciągnie. Ich znajomość jest dość skomplikowana. Riley robi wszystko by się mu przypodobać. Zaczyna robić mydło, by móc sprzedawać je na stoisku obok jego, a gdy spotykają się pierwszy raz poza placem handlowym jest wniebowzięta. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem, ponieważ czarujący Linus ciągle towarzyszy naszej bohaterce. To dobry przyjaciel, ale i spokojny chłopak, który jest przeciwieństwem Zake. Linus, to  miły chłopak, dla którego nauka jest bardzo ważna. No i gry komputerowe. To trochę geek, ale zyskuje przyjaźń Riley. Który z chłopaków ma u Riley szansę i co najważniejsze czy ta miłość przetrwa dłużej niż jedne wakacje?


   Ta książka, to lekka i przyjemna młodzieżówka, która zabierze Was w swój świat. Sprawi, że na chwilę odłożycie na bok swoje troski i będziecie nią żyć. To taka słodka, ale nie przesłodzona historia o miłości, która może przydarzyć się każdemu. A takie uczucie ma moc pokonać każdą przeciwność losu. 
    Podobało mi się również, że książka porusza temat szukania siebie, dopasowywania się do otoczenia, byle tylko się komuś przypodobać. To bardzo przykre, jednak często występujące w prawdziwym świecie. Ile razy chcemy by ktoś nas zaakceptował, ale boimy się co pomyśli, gdy pochwalimy się swoim hobby. To takie niesprawiedliwe, że ludzie potrafią przez takie rzeczy oceniać innych i to często krytycznie. 
      Nie chce Wam za dużo zdradzać, ale obie książki łączą bohaterowie i seria, jednak każda z nich jest inna i nie są zbytnio związane ze sobą. Ale chciałabym żebyście odkryli je sami, bo to coś co warto poznać. 
     Jest lekko, jest słodko, jest dobrze przenieść się do takiego świata, bo jest świetnie zaplanowany i wciąga już od pierwszych słów. Ja gorąco Wam polecam na te zimne wieczory. 


Tak między nami, „miły” wcale nie musi oznaczać „nudny”

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu 

Dzieci Gwiazd i Lustra Lodu - Katarzyna Izbicka

Dzieci Gwiazd i Lustra Lodu - Katarzyna Izbicka



Czasami lepiej jest uwierzyć w coś niesamowitego, niż trwać bezwzględnie przy powszechnie przyjętych prawdach


Tytuł: Dzieci Gwiazd i Lustra Lodu
Seria: Dzieci Gwiazd i Lustra Lodu
Autor: Katarzyna Izbicka
Tłumaczenie: -
Gatunek: Fantastyka
Bohater/Bohaterka: Lindsay 
Liczba stron: 360
Liczba rozdziałów: 23
Narracja: Pierwszoosobowa 
Wydawnictwo: Novae Res

Wierzysz w Elfy, Syreny i Jednorożce? To świetnie, bo za chwilę się z nimi spotkasz.

Lindsay to zwyczajna nastolatka, której pasją jest taniec, a sposobem na chandrę – pyszna kawa w ulubionej kawiarni. Dziewczyna wiedzie normalne, spokojne życie do czasu, gdy splot wielu pozornie niezwiązanych ze sobą wydarzeń wstrząsa jej bezpiecznym światem. Jej ukochany kuzyn, Eric, nagle znika bez śladu, i to w dniu swoich urodzin, a niedługo później w szkole pojawia się nowy chłopak, który wywraca życie Lin do góry nogami. W dodatku okazuje się, że Wielka Wojna była czymś zupełnie innym, niż twierdzą wszyscy dookoła, i uczestniczyli w niej nie tylko ludzie...
Jak te wszystkie rewelacje wpłyną na życie Lindsay? Czy będzie umiała odnaleźć się w nowej rzeczywistości? I czy drzemiąca w niej moc, o której istnieniu wcześniej nie wiedziała, pozwoli jej uratować siebie i bliskich?

(Opis z Lubimy Czytać)


Łzy nigdy nie kłamią, Lin- powiedział, znów podchodząc do mnie.- One zawsze mówią prawdę. Tak samo jak oczy


   Od samego początku styl autorki przypadł mi do gustu. Nie było lania wody, nie było zbędnych zapychaczy, ani wulgaryzmów. Autorka pisze lekko i przyjemnie, a dialogi są naturalne i nie wymuszone. Opisów jest tyle ile potrzeba, by zrozumieć akcję (co w tym gatunku jest wskazane), ale nie znajdziemy tutaj epopei, co jest absolutnym plusem. 
    Akcja wciąga nas do swojego świata, już od pierwszych zdań i wprost nie można się oderwać, aż do końca, który swoją drogą jest zaskakujący i zwiastuje kolejną część. Jednakże wydarzenia zazębiają się ze sobą tworząc harmonijną całość.
    Okładka jest piękna. Delikatna i jasna. Taka trochę zimowa i pasuje do tytułu (szczególnie do tego lodu ;D). Na samą myśl mi zimno, jednak akcja skutecznie rozgrzewa. Błędów w druku nie znalazłam, tekst świetnie rozmieszczony, z czcionką ułatwiającą szybkie czytanie. 

- Nie wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - Zafalował zabawnie brwiami.- Absolutnie. Moja ostatnia przygoda z chłopakiem nauczyła mnie, że jeśli chodzi o związek, nie wolno się spieszyć. Inaczej wszystko się wali.

 
  Bohaterów mamy tutaj mnóstwo, jednak każdy jest inny i opisany w taki sposób, że nie pogubimy się w fabule. Mamy tutaj przyjazne osoby, które dla Lin są w stanie zrobić wiele, ale mamy i takie osoby, które nie darzą naszej bohaterki ciepłymi uczuciami. 
   Lin to twarda bohaterka. Nie denerwuje (to jest dla mnie najważniejsze w takich powieściach), nie chce na siłę zbawiać świata. Jeśli mówią "hej zaczekajmy z tym tydzień, bo nie jesteśmy wystarczająco gotowi" nie ucieka nocą, by sama stawić czoła światu. I to jest w tym wszystkim piękne - zespół! Może liczyć na innych i ufa im. Nie wywyższa się. Jest skromna i dobra. Dla swojego "partnera" chce jak najlepiej. Przeżywa zawody miłosne, ale nie jest biedną lalą. Jasne, że ją to rusza, ale stara się, by nic nie zagroziło jej nauce, czy misji.  To świetna postać na główną bohaterkę. 
   Liam, to chłopak, który świetnie tańczy (i tym w sumie mnie już kupiono ;D) tak jak i nasza Lin. To przeciwieństwa, ale przecież właśnie takie się przyciągają, czyż nie? No właśnie. A Liam ma już kobietę. To trochę wszystko komplikuje. Liam stara się, być dobrym kolegą i pomaga Lin jak tylko potrafi. To facet, który w pewnych momentach jest dupkiem, ale na ogół to seksowny i fajny koleś. 

[...] Nie da się zmienić uczuć - pocieszał mnie. - Serce nie ma przełącznika. Ono bije, jak chce. I dla kogo chce.

   Znajdziemy tutaj walkę dobra ze złem. Znajdziemy tutaj różne rasy. Znajdziemy miłość. Oraz dużą dawkę akcji i emocji z nią związanych. No i teraz to rozwinę Wam trochę. 
     Otóż mamy tutaj Elfy, Jednorożce, Smoki no i ludzi. Wielka Wojna, to Wojna Ras. To chęć rządzenia przez Elfy, w końcu one są najważniejsze na świecie. Gdzieś tam jednak trwa ruch oporu, który skutecznie chce pozbawić Elfy władzy. Szkoda, że z tych Ras wypisanych, to poznajemy tylko pobieżnie Elfy i mamy do czynienia ze Smokami. Jasne uwielbiam Smoki, ale ostatnio moje serce należy do Jednorożców, które występują tutaj jako wymienione podczas Wojny :( Szkoda, że było ich tutaj tak mało, ale liczę, że w kolejnych tomach, będzie ich znacznie więcej ♥
   
Miłość opisana w książce ma różne rodzaje. Znajdziemy miłość córki do matki. Mamy też miłość, kuzyna do kuzynki, którzy wychowali się razem i między nimi jest tylko tydzień różnicy wieku. Te dwie miłości są piękne, bezcenne i takie szczere. Jednak mamy też i pierwsze zauroczenie, które nie zawsze kończy się ślubem, oraz coś na kształt trójkąta. Chociaż muszę przyznać, że mimo iż Lin czuła coś do bohatera, wolała schować się w cień niż ranić uczucia jego dziewczyny. 
     Tyle razy moje serce biło szybciej z różnych powodów; a to z radości, a to ze strachu czy przejęcia. To bomba emocjonalna, która zabierze nas w niezwykłą podróż, do ciekawej i jeszcze nie odkrytej krainy. Uwielbiam, takie lekkie lektury, bo pozwalają oderwać się od naszego świata i pozwalają przeżyć niezapomniane przygody. 
    Książka nadaje się i dla młodzieży i dla dorosłych. Jest w niej tyle ciepła, tyle cudownych chwil można przy niej spędzić. Ja w przyszłym tygodniu dam ją tacie do przeczytania i coś czuję, że mimo iż to mężczyzna i to taki 40+ (jeszcze xD) to i jemu się spodoba. Także jak widzicie, nie można się ograniczać! Ograniczenia są w naszych głowach, wyjdźmy poza nie, już teraz sięgając po to cudeńko. Ja nie mogę się doczekać kolejnego tomu, muszę wiedzieć co było dalej! Hej, tak się książki nie kończy ;D ♥ Uwielbiam  Panią Kasię za tę książkę, świetnych bohaterów, piękny świat opisany na jej kartach. To coś do czego z pewnością kiedyś wrócę, a dziś Wam gorąco POLECAM! 

Bo to tak bardzo boli. To skomplikowało sytuację.W sumie całe życie.Czy to to miłość?

Za możliwość przeczytania dziękuje niesamowitej Autorce. 

[PRZEDPREMIEROWO]: Bez słowa - Rosie Walsh

[PRZEDPREMIEROWO]: Bez słowa - Rosie Walsh


Po prostu uważam, że powinnaś dać mu się poznać. Całą siebie, nawet tę część, której nie lubisz pokazywać innym.


Tytuł: Bez Słowa
Seria: -
Autor: Rosie Walsh
Tłumaczenie: Aleksandra Szymił
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Sarah/Eddie
Liczba stron: 435
Liczba rozdziałów: 51
Narracja: Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: Zysk i S-Ka
Książka bierze udział w wyzwaniu: 68/52
PREMIERA: 1.10.2018

Siedem idealnych dni. Potem on zniknął.

Gdy Sarah poznaje Eddiego, zapomina o całym świecie. Pragnie nacieszyć się każdą wspólną chwilą. Spędzają razem - jak zgodnie stwierdzają - najpiękniejszy tydzień w ich życiu. Aż nadchodzi nieuchronne rozstanie…

Obiecują sobie utrzymywać kontakt, zanim nie wymyślą planu na wspólne jutro. Lecz jedno z nich nie dotrzymuje słowa… Nie daje znaku życia. Przepada jak kamień w wodę…

Przyjaciele namawiają ją, by zapomniała o nim. Ale ona nie może. Wie, że coś się stało, że musi istnieć jakieś wytłumaczenie.

Minuty, dni, tygodnie mijają, a Sarah jest coraz bardziej zmartwiona. Ale wkrótce (pewnego dnia) odkrywa, że miała rację...

Wyjątkowa i przewrotna opowieść o ludziach, którzy nigdy nie powinni stanąć na swojej drodze.

(Opis z Lubimy Czytać)

Tęsknię za Tobą, Eddie. Nie sądziłam, że można tęsknić za kimś, kogo zna się tylko siedem dni, ale tak jest. Tak bardzo, że nie potrafię już nawet racjonalnie myśleć.

   Kiedy Sarah poznała Eddiego, myślała, że teraz jej życie nabierze sensu. Że w końcu znalazła kogoś, kogo pokocha i kto pokocha ją prawdziwą miłością. Jednak życie nie zawsze jest tak kolorowe. Sarah po tragicznych przeżyciach, nadal w pełni nie doszła do siebie. Jej małżeństwo, właśnie się rozpadło. To dobra osoba, która do końca nie potrafi sobie wybaczyć. Ma trudną pracę. Pracuje w fundacji zapewniającej "rozrywkę" dzieciom przebywającym w szpitalach. To ciężki kawałek chleba. Nie jest ona jednak bezpośrednio odpowiedzialna za spotkania z dziećmi. Kiedy próbuje odnaleźć Eddiego, jest odważna i nie cofnie się przed niczym. Musi zawalczyć o swoją miłość. Ale czy pisane jest im bycie razem? Co ukrywa Eddie?
     Eddie, to zwyczajny facet, który jest stolarzem, ale za to ma matkę, która ma problemy psychiczne. Mężczyzna opiekuje się nią. Te siedem dni spędzone z Sarah pokazują mu, że życie może być całkiem inne. Może być w jakimś stopniu wolny. Jednak poczucie obowiązku i wyrzuty sumienia względem matki są silniejsze i nie potrafi on odciąć się od tego wszystkiego. Stara się jednak choć trochę polepszyć swoje życie. Ale odcięcie się od Sarah i nie myślenie o przeszłości nie bardzo mu wychodzą. Wszystko krąży wokół kobiety i kilku dni spędzonych razem. Jednak czy może sobie pozwolić na coś więcej?
    Polubiłam obie postaci. Sarah była zdeterminowana, by odnaleźć Eddiego. A on miał swoje powody, by jej unikać. Mamy tutaj też przyjaciół obu bohaterów, którzy byli przy nich, wspierali, służyli radą, czy czasem potrząsali naszymi bohaterami.


Nie wierzę, że miłość powinna być jak wybuch. Nie musi być dramatyczna, wygłodniała, czy jak tam jeszcze idiotycznie opisują ją pisarze i muzycy.


     Styl autorki spodobał mi się od razu. Było lekko i przyjemnie. Było trochę opisów, trochę dialogów, które były nie wymuszone i naturalne. Oraz znalazły się listy. To świetny dodatek nadający całej książce klimat. Ponieważ na samym początku nie można było jednoznacznie wywnioskować do kogo i dlaczego są one pisane. (Och trochę owijam w bawełnę, ale nie chcę wam tego zdradzić).
     Akcja dzieje się przez rok kalendarzowy, podczas którego nasi bohaterowie wiele przechodzą. Jednak każde wydarzenie pociąga za sobą kolejne. 
     Okładka jest prosta i ładna. Mamy kobietę, może to właśnie Sarah, nad brzegiem morza. To delikatna, ale przyciągająca wzrok ilustracja.


   Z początku nie wiedziałam, co mam o tej książce sądzić, ponieważ oczekiwałam morza wylanych przeze mnie podczas lektury łez, a nie czułam nic nie zwykłego. Jednak wszystko się zmieniło, gdy brnęłam w nią dalej. Zakręciła mi się łezka w oku, zrobiło mi się przykro i miałam nawet ochotę krzyczeć, że tak być nie może. 
    Ta książka w piękny sposób opisuje nam stratę kogoś bliskiego i etapy pogodzenia się z tym. To coś  co jest trudne i nie zawsze wychodzi tak jakbyśmy tego oczekiwali. Czasami rany są zbyt głębokie, by można je było przykryć kocem i o nich zapomnieć. Eddie jak  i Sarah walczyli by wybaczyć, by zacząć żyć od nowa i tworzyć  w końcu swoje historie. Życie przeszłością nie miało sensu, jednak uczucia i rozum ludzki są nieocenione, i potrafię płatać figle. 
    Miłość tych dwojga ludzi, była trudna i z góry skazana na porażkę. Jednak upór Sarah, był namacalny. Czuło się jej chęć odnalezienia człowieka, który pokazał jej jak może żyć. Jak może jej życie być piękne. I mimo, iż on sam uciekł jak tchórz, gdzieś tam w sobie kochał Sarah. To miłość, która zrodziła się w kilka dni. Która nie miała prawa się zdarzyć. Której nikt nie kibicował. A jednak trwała i torowała sobie drogę, przez kłamstwa, przeszłość, trud, ból. To piękne uczucie, które nie pozwoliło, by tak szybko o nim zapomniano. 
    Ta powieść pokazuje nam, że nie łatwo jest wybaczać sobie czy innym. Ale dla dobra społeczeństwa powinniśmy nad sobą pracować, by było coraz lepiej. To książka, która wywołała, we mnie wiele emocji. Był ból, była nadzieja, była wiara w miłość. Ale czy to wystarczyło? Tego musicie dowiedzieć się sami. Ja wam polecam. 


- Sarah, chyba się w tobie zakochałem. Czy to zbyt wiele?
Wypuściłam powietrze.
- Nie. To idealnie.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu. 

[PRZEDPREMIEROWO] Marokańskie Słońce - Adriana Rak PATRONAT ♥

[PRZEDPREMIEROWO] Marokańskie Słońce - Adriana Rak PATRONAT ♥


Kiedyś myślałem, że nie można zakochać się w kimś od pierwszego wejrzenia. Ilekroć słyszałem takie historie, zaśmiewałem się szczerze, zastanawiając się jak dwoje rozumnych ludzi jest w stanie zakochać się w sobie od pierwszych chwil. Wydawało mi się to co najmniej niedorzeczne. Miłość była dla mnie wręcz nieosiągalna. Aby osiągnąć stan zakochania musiałbym najpierw kogoś poznać, polubić, a dopiero później pomyśleć o głębszych uczuciach. Tak mi się przynajmniej wydawało. Do czasu. Wszystko zmieniło się, gdy poznałem Marysię. 




Tytuł: Marokańskie Słońce

Seria: -
Autor: Adriana Rak
Tłumaczenie: -
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Marysia/Bilal
Liczba stron: 196
Liczba rozdziałów: 35
Narracja: Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: WasPoss
Książka bierze udział w wyzwaniu:  57/52

Dwudziestodwuletnia Marysia chce uciec przed trudną przeszłością. Właśnie zakończył się jej związek z Maćkiem, z którym związana była przez ostatnie sześć lat. Mężczyzna, będąc pod wpływem narkotyków wsiadł za kółko i potrącił staruszkę na pasach, która kilka dni później umarła, w konsekwencji czego mężczyzna trafił do więzienia. Dziewczyna jest napiętnowana przez lokalną społeczność. Ma dość i postanawia uciec. Z pomocą przychodzi jej ciocia mieszkająca w Hamburgu. W ciągu kilku dni załatwia Marysi pracę w barze. Młoda kobieta od razu decyduje się na wyjazd. Pragnie zmian i jest pełna nadziei na lepsze jutro.

Bilal to dwudziestoośmioletni mężczyzna,który kilka miesięcy wcześniej zakończył swój związek z Aminą. Pomimo upływu czasu nie jest gotowy na nową miłość. Całą swoją energię poświęca pracy, bez której nie wyobraża sobie swojego życia. Od kilku lat jest pilotem samolotu. Na co dzień mieszka z rodziną w Casablance. Jest muzułmaninem.

Ta dwójka nieszczęśników poznaje się na lotnisku w Gdańsku, gdzie oboje oczekują lotu do Hamburga. Magiczna i niewytłumaczalna siła przyciąga ich do siebie i od tego dnia splata losy w jedną całość. Zafascynowani sobą nawzajem szybko wplątują się w romans. Ta piękna historia nie może się jednak udać, o czym wkrótce będą musieli się brutalnie przekonać...  

(Opis z Lubimy Czytać)


Moje monotonne życie w końcu zaczęło wkraczać na właściwe tory.


   Marokańskie słońce, to druga książka Ady, która zabiera nas do świata zupełnie innego. Do świata miłości, która nie ma szansy przetrwać. A może jednak się uda? Zapraszam. 

   Styl autorki polubiłam już w książce Uwikłani. Tom 1. To prostota, lekkość. Przyjemnie było zanurzyć się w tak innym świecie. Mamy tutaj więcej opisów, a mniej dialogów, jednak rozdziały są krótkie, a całość czyta się bardzo szybko. Opisy natomiast nie są nudne. To ciekawe, barwne miejsca, w których żyje czy podróżuje nasza bohaterka, Marysia. 
    Akcja płynie idealnym rytmem, dzięki któremu poznajemy Marysię, jej przeszłość, ale i obecne życie, oraz Bilala, jego tradycje i oczekiwania. Wydarzenia zazębiają się ze sobą tworząc całość, w której się nie pogubimy. 
   Okładka jest przepiękna. Jest ciepła, wzruszająca i oddaje klimat powieści. 

Ku mojej uciesze, znajomość z Marysią nabierała kształtów z każdym kolejnym dniem. Cieszyłem się, choć sam nie do końca wiedziałem czego chcę. Czy powinienem brnąć w to dalej? Czy nie krzywdzę jej, pokazując, ze mi zależy? Bo co jeśli zakochałem się w niej bez reszty? Czy będę w stanie żyć z osobą pochodzącą z innej kultury? 


  Marysia, to dziewczyna skrzywdzona, która boi się nowych związków. By ułożyć sobie życie wyjeżdża do rodziny, aż do Hamburga, zostawiając w Polsce swoją ukochaną babcię. To właśnie staruszka jest dla niej wzorem, kocha ją całym sercem, jednak nie może zostać w ojczyźnie. Gdy poznaje Bilala, początkowo nic nie rozumie. On mówi płynnie po angielsku, a ona nie zna ani słowa. Ale z biegiem wydarzeń, pragnie nauczyć się tego języka, by móc rozmawiać z mężczyzną. Między nimi zaczyna się coś dziać. Marysia robi wszystko, by sprawić przyjemność mężczyźnie. Gotuje dla niego marokańskie potrawy, urządza mieszkanie na jego styl. Jednak nie przypuszcza, że ta miłość będzie wymagać ogromu poświęceń, wyrzeczeń. Z czasem zaczną się kłótnie,a  różnic będzie więcej niż łączących ich rzeczy. Ale, to w końcu miłość. Kłótnie i zgody. Więc czy mają szanse? Marysia to dobra, ciepła osoba, która została zraniona, jednak stara się ruszyć na przód. To silna kobieta, której marzeniem jest rodzina, dom. To kobieta taka jak każda z nas.
   Bilal jest Marokańczykiem. Wyznaje wiarę w innego boga, jest mu oddany i posłuszny. Gdy poznaje Marysie myśli, że dla niej i dla ich miłości nie ma rzeczy, której by nie zrobił, że dziewczyna jest tego warta. To dobry mężczyzna, który jest opiekuńczy, szarmancki, przystojny. To idealny kandydat na męża, jednak czy na pewno dla naszej polki? Biblal to posłuszny rodzicom syn, który jednak przez wzgląd na swoją miłość pragnie postawić się zakazom i żyć tak jak chce i być szczęśliwym. Jednak gdy czas leci, zaczyna rozumieć w czym tkwią problemy. To dwie zupełnie różne wiary. To różne poglądy. Ale miłość nie wybiera. Czy uda się im pokonać różnice?

Kochanie, nigdy ci tego nie zapomnę. [...] - To niesamowite co zrobiłaś, jestem ci ogromnie wdzięczny, kochanie. Nigdy bym nie pomyślał, że wpadniesz na taki pomysł, ale twoje zachowanie uświadomiło mi po raz kolejny, że jesteś kobietą mojego życia. [...]

   Marokańskie Słońce, to piękna, wzruszająca opowieść o sile miłości, która jest trudna, nieprzewidywalna. Ale dla własnego szczęścia, trzeba próbować, trzeba się starać, bo a nóż wyjdzie z tego coś pięknego i trwałego? Autorka na podstawie dwóch kultur pokazuje nam co jesteśmy, a czego nie w stanie zrobić w imię tego gorącego uczucia. Pokazuje nam siłę i trwałość takiego uczucia. Jednak też ulotność i żal, smutek i przebaczenie. 
    Tę książkę odbieram trochę jak pamiętnik pisany z perspektywy Marysi i Bilala. Opowiadają oni bowiem, o tym co ich łączyło, ale i o tym dlaczego stało się jak się stało. Mamy tutaj opisy pięknych miejsc, zwyczajów innej kultury. Wszystko to nadaje książce taki klimat, że aż się czuje, że się tam jest. A po przeczytaniu chce się odwiedzić ten kraj osobiście. To coś niesamowitego, co ogromnie mi się spodobało.
    Jeśli szukacie książki zupełnie innej niż wszystkie dotychczasowe romanse. Jeśli chcecie zagłębić się w inne wyznanie i jesteście ciekawi dlaczego w Maroku pije się gorącą herbatę, choć jest upał, to koniecznie po nią sięgnijcie. Dodatkowo oprócz opisów miejsc, ciekawostek, znajdziemy tutaj przepisy na dania Marokańskie. Cóż więcej mogę powiedzieć? To niesamowita i inna książka! 
   Gorąco wam ją polecam!!! 


Byliśmy razem już ponad rok czasu. Był to więc wystarczająco długi czas by podjąć ważne decyzje dotyczące naszej wspólnej przyszłości.  


Za możliwość przeczytania i zostania patronem, tej pięknej książki ogromnie dziękuje Autorce ♥ Jesteś cudowna ♥
Płatki wspomnień - Augusta Docher

Płatki wspomnień - Augusta Docher






Wiesz co to znaczy kochać? [...] Ja chyba nie. Za to wiem, co znaczy przywiązać się do kogoś i czuć się z nim bezpiecznie. 
- To całkiem niezła definicja miłości. - stwierdza Robert - ale niekompletna. 

 



Tytuł: Płatki wspomnień

Seria: -
Autor: Augusta Docher
Tłumaczenie: -
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Liu/Robert
Liczba stron: 560
Liczba rozdziałów: 34
Narracja: Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: Novae Res

Liu traci dach nad głową w najgorszym dla siebie momencie. Wie, że nawet jeśli zechciałaby wrócić do ciasnego, brudnego mieszkania w Queens, u własnych rodziców nie ma czego szukać. Właśnie zakończyła związek z Niną, swoją pierwszą i jedyną kochanką, i chce spróbować ułożyć sobie życie z mężczyzną. Ale tych, których spotyka na swojej drodze, powinna raczej unikać, niż się w nich zakochiwać… Czy kiedy w końcu pozna kogoś naprawdę wartościowego, będzie w stanie mu zaufać? Czy uczucie może być silniejsze od podziałów, statusu społecznego i różnic kulturowych? Czy to możliwe, by zapomnieć o przeszłości i pozbyć się złych wspomnień?  
(Opis z Lubimy Czytać)

[...] Ten pocałunek spustoszył moje ciało. Jeden pocałunek, a potrafi kompletnie mnie rozbroić.[...]

    Autorkę znam i lubię za książki pod nazwiskiem Beata Majewska. Jednak czy twórczość Augusty Docher mi się spodobała? 

     Styl jest taki sam jak w książkach Beaty. Jest lekko, prosto i przyjemnie. Nie mamy tutaj zbyt długich opisów, a jak są, są przemyślane i nie ma tutaj lania wody. Dialogi są niewymuszone i naturalne. Co odróżnia oba pseudonimy od siebie? Książki Beaty Majewskiej są delikatne, mamy nakreślone sceny seksu, ale nie są tak dosadne. W Płatkach wspomnień, mamy szczegółowe opisy aktów seksualnych, mamy wariata, który sprawia, że życie głównej bohaterki to koszmar. 
     Akcja jest dobrze wyważona. Wydarzenia zazębiają się ze sobą tworząc całość. Jak na 550 stronnicową książkę, czyta się szybko, a każda kolejna strona ucieka, by się dowiedzieć co się zdarzyło. Także nie odczujemy objętości (no chyba, że nie mamy wiele czasu na czytanie :D)
     Okładka jest piękna. Ciemna, ale delikatna. Mroczna, która przywodzi na myśl jakieś straszne okropieństwa, ale ten delikatny róż płatków, daje nam nadzieję, że jednak jest w niej coś dobrego też. 
    Błędów w druku nie znalazłam. Tekst świetnie rozmieszczony do szybkiego czytania. Mamy podział na rozdziały i podrozdziały, które posiadają cytaty, co jest fajnym zabiegiem i pozwala puścić wodze fantazji, czym nas zaskoczy autorka, ponieważ nawiązują one jakoś do rozdziału. Kolejnym ciekawym zabiegiem są krótkie notatki w trakcie lub pod koniec rozdziału, które sporządza ów wariat z pierwszego mojego akapitu. 

[...] Chcę dać ci rozkosz, chcę, żebyś była szczęśliwa. [...]

  
  Liu, to dziewczyna, która nie wierzy w siebie. Z natury jest uległa. W domu po śmierci brata oraz babki, jest niezauważana. Matka skupia się tylko na ojcu i tym jak zdobyć dla niego pieniądze na opium. Dom jest zapuszczony. Nie ma tam warunków do mieszkania. Liu dzięki pomocy cioteczki zdobywa jako takie wykształcenie. Ale to dzięki Ninie opuszcza dom, by zamieszkać w lepszym miejscu. Nina jest Dominą. Prowadzi "biuro", gdzie każdy kto w jakikolwiek sposób coś złego wyrządził może odbyć karę. Liu na początku myśli, że jest lesbijką i kocha Ninę. Jednak gdy poznaje Sandersa, wzbudza on w niej ciekawość i dotąd nieodczuwalne pociąganie do mężczyzn. Gdy Nina każe opuścić jej swój dom, to właśnie do niego się udaje. Tam przez chwilę jest dobrze, jednak rzeczywistość okazuje się inna. Sanders to gnida, która poniża dziewczynę. Gdy Liu przez przypadek poznaje Roberta, postanawia znów zaufać mężczyźnie i ucieka do niego. Tam zostaje jego gosposią, a po jakimś czasie między nimi zaczyna kwitnąć uczucie. Jednak ktoś czyha na zdrowie, a nawet życie Liu. Czy piękna Chinka przeżyje?
    Robert, to dobry, bogaty mężczyzna. W momencie, gdy go poznajemy jest z wpływową i bezczelną Madison. Sam nie wie, czy ją kocha, ale daje szansę temu związkowi. Jednak gdy ta oskarża bezpodstawnie Liu, zaczyna czuć się między młotem a kowadłem. Nie może zwolnić Liu, bo ta nie ma dokąd pójść, ale zerwać z Mad też nie chce. Dlatego gdy Mad ogłasza, że odchodzi z jednej strony ciężar spada Robertowi z serca. Mężczyzna ten w życiu też nie miał łatwo. Jednak jego upór i chęć wyjścia na kogoś ważnego przewyższa i pnie on się po ścieżkach kariery. To pracowity mężczyzna. Był już raz żonaty, jednak jego żona zmarła. Jest wdowcem, ale postanawia oddać swoje serce Liu. W końcu minęło już 6 długich lat. Ale czy Robert i Liu mogą pozwolić sobie na to uczucie? Czy miłość bogatego białego faceta ma szansę z biedną Chinką? 

Jest takie przysłowie: ,,Błąd chwili staje się troską całego życia." Tak właśnie jest. Popełniła błąd i do końca będę płacić. 

    Powiem Wam, że na początku zszokowała mnie liczba stron. No hej, trochę ich ma :D Ale od razu przypadła mi do gustu. No, a potem zszokowałam się, no bo jak to lesbijka. A za chwilę jakieś Dominy, tutaj bokser damski, za chwilę jakiś wariat. O Matko, nie było ani chwili wytchnienia. Ale PODOBAŁO mi się ogromnie! Tyle emocji wzbudziła we mnie ta książka, jednak ani na chwilę mnie nie obrzydziła, więc nie ma się czego bać. Zacznę od początku.
     Lesbijka, cóż byłoby ciekawie, jednak to nie o to tutaj chodzi. A o poszukiwanie siebie, swojej kobiecości. Dodam Wam, że bohaterka mimo iż ma już kilkanaście lat, nadal jest dziewicą i to jest takie budujące, że mając ponad 20 lat, można zachować czystość, no hej w naszych czasach to prawie jak skandal ;D 
    Kolejne, damski bokser, no wkurzyło mnie to ogromnie. Jak facet może tak traktować kobietę. Jeszcze jest fotografem, i to dość nietypowym, bo specjalizuje się w zdjęciach aktów seksualnych również. Więc no to już nasuwa myśl, że coś z głową ma nie teges. 
    Kolejną sprawą, jest to, że do samego końca nie wiemy, kim jest ten wariat czyhający na Liu, i czy na pewno na nią. Świetnie autorka opisała umysł takiego potwora. Mamy opisy scen "operacji" jakie przeprowadzał i dlaczego to robił. Moim zdaniem to świetny zabieg i sprawia, że książka jest nietypowa. 
     I już na sam koniec zostawiłam coś co jest wisienką na torcie tej książki. Co jest słodkie, piękne i niewinne. Uczucie jakim darzy Robert Liu i odwrotnie. Dziewczyna, która nie miała swojego zdania. Dziewczyna, która każdego kto był dla niej dobry traktowała jako Pana, a nie równego sobie. Która nie bała się poniżyć. Która nie miała w sobie poczucia własnej wartości. Musiała się nauczyć, że każdy jest sobie równy. Że nie ma podziału na pana i parobka. Że jest kobietą i nie może dać się poniżać innym. Podobało mi się jak Robert ją traktował, pokazując, że to co do tej pory było normalne, jest absurdalne i karygodne. Podobała mi się ich miłość, która była pomimo wszystko. Była takim spoiwem, który łączył wszystko. 
      To nie zwykły romans, banalny i schematyczny. To książka, która zmusza do refleksji, która trzyma w napięciu, która pokazuje, że na świecie krążą gnidy. Ale pokazuje, że karma wraca, zawsze. A każdy człowiek zasługuje na szacunek. 
    Gorąco Wam polecam. 


Nasze wspomnienia są jak płatki kwiatów. Czasami spadają na ziemię, rozkładają się w niej i znikają, dając pożywkę nowym roślinom. Niektóre porywa wiatr, unosi ze sobą, a płatki wirują wokół naszej głowy, potem się oddalają, coraz bardziej i bardziej, aż w końcu odlatują tak daleko, że już ich nie widzimy. Są też takie, które wkładamy między kartki książki, i choć tracą swój kolor i zapach, zawsze możemy ich dotknąć. Możemy dotknąć martwych wspomnień. Są namacalne, ale martwe. Nie takie piękne jak za życia.
Copyright © 2014 Z miłości do książek , Blogger