P.S I Like You

P.S I Like You

Otwieraj się na ludzi, bo może ci umknąć coś, co masz przed nosem.

Tytuł: P.S I Like You
Seria: -
Autor: Kasie West
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Bohater/Bohaterka: Lily
Narracja: Pierwszoosobowa
Liczba stron:
Liczba rozdziałów:
Wydawnictwo: Filia
Książka bierze udział w wyzwaniu: ABC czytania, 11/52

O KSIĄŻCE W SKRÓCIE:
   Lily uwielbia muzykę. Kocha nie tylko jej słuchać, ale i komponować. Nie rozstaje się ze swoim zeszytem, gdzie pisze swoje piosenki i projektuje ubrania. Pewnego dnia na nudnej lekcji chemii pisze tekst piosenki swojej ulubionej kapeli. Na kolejnej lekcji odkrywa, że ktoś odpisał na jej wiadomość. I tak zaczyna się wymiana zdań osobistych i często poruszających.
    Dziewczyna w między czasie szuka inspiracji by wziąć udział w konkursie, gdzie nagroda jest ogromna. Mimo przeciwności ma zamiar wziąć w nim udział. Dobrego materiału na piosenkę dostarcza jej tajemniczy ktoś.
   Kim jest osoba od listów? I czy wszystko będzie takie jakim być powinno?

- Biblioteka to kolebka ciszy? – spytał David.
- Bo wszystkie słowa zostały już zużyte przez książki. – Tak właśnie myślałam, kiedy byłam mała: że ludziom każe się być cicho, żeby książki nie mogły kraść im słów. Wyobrażałam sobie, że książki nie mogą istnieć bez słów. W istocie tak właśnie jest. Ale ja wymyśliłam sobie, że chodzi o słowa niewypowiedziane.

O AUTORCE
   Autorka powieści młodzieżowych. Fanka Junior Mints. Napisała m.in. "Chłopaka na zastępstwo".

STYL
   Uwielbiam pióro autorki, które jest lekkie, przyjemne i zrozumiałe. Nie znajdziemy tutaj trudnych słów, wszystko przystępne dla czytelnika.

AKCJA
   Ani nie stoi w miejscu, ani nie biegnie za szybko. Jest wyważona i każde zdarzenie powoduje następne. Nie ma tutaj rozciągania, przydługich opisów niczego i po prostu idealnie się dopełnia.

BOHATEROWIE
   Są głównym plusem tej historii. Dobrze wykreowani, nie przeidealizowani, tacy swojscy. Autorka
nie zasypuje nas niepotrzebnymi informacjami, ale przedstawia nam ich w sposób spójny i logiczny.
   Lily uzdolniona dziewczyna z wielodzietnej rodziny. Jest taka jak większość społeczeństwa, które żyje od wypłaty do wypłaty, nie stać ich na drogie luksusowe rzeczy, ale mają to co w życiu najcenniejsze: rodzinę i miłość. Ma swoje hobby i dąży by się realizować, ale i by spełniać marzenia. Pokazuje nam jak ważne w życiu są małe rzeczy.
    Cade bogaty chłopak, który myśląc, że pomaga ludziom wybrnąć z niezręcznych sytuacji powoduje, że znajdują się w stanie upokorzenia większego niż sami by mogli sobie to zrobić. W przeciwieństwie do Lily mieszka z matką i ojczymem, którzy małą wagę przywiązują do relacji interpersonalnych z dzieckiem, a biologiczny ojciec "pamięta" o nim tylko w urodziny, gdy matka mu przypomni.

WYDAWNICTWO/OKŁADKA
   Błędów, literówek nie znalazłam. Tekst przystępny dla czytelnika, czcionka ułatwiająca szybkie czytanie. Czyli wszystko co najważniejsze jest dla mnie w książce. Kocham okładki książek Kasie West! Na prawdę wydawnictwo robi mega dobrą robotę wydając je! Są piękne, takie żywe kolory i dopasowanie obrazka do treści, no jak dla mnie cudo! ♥

PODSUMOWANIE
   Jak już wspomniałam w punkcie z bohaterami dwa zupełne przeciwieństwa. Dopiero pisząc recenzję zdałam sobie sprawę co nam książka pokazuje. Można być bogatym, mieć wszystko, ale nie ma się takiej prawdziwej rodziny, gdzie każdy się o ciebie troszczy i sprawia że czujesz się bezpiecznie, że chcesz dzielić się swoimi problemami z rodzicami, czy rodzeństwem. W dzisiejszym świecie pogoń za pieniądzem i lepszym życiem często jest na pierwszym miejscu, a dopiero potem rodzina. A najbardziej na tym cierpią dzieci, które są zamknięte w sobie i mają własne problemy, które rozwiązują w różny sposób.
    Po "Chłopaku z sąsiedztwa" (kliknij w tytuł, a przejdziesz do mojej recenzji) spodziewałam się czegoś WOW, czegoś lepszego od poprzedniczki, czegoś co by wryło się w moje serce głęboko. Dostałam fajną akcję, dobry styl, inne wydarzenia, ale i przewidywalność. Chciałabym wam krzyknąć "jejka nie tego się spodziewałam! Kasie coś ty ze mną uczyniła?!" , a powiem wam jedynie "było dobrze". Także no jestem zawiedziona i to mega :(
    Nie zrozumcie mnie źle! Podobała mi się książka była na prawdę bardzo dobra, pozwoliła myślą odpłynąć na kilka godzin czytania i nie zmarnowałam na nią czasu. Po prostu, po recenzji Meredith (kliknijcie w imię przeniesiecie się do recenzji P.S I Like You u Meredith) spodziewałam się czegoś wspaniałego.
    Niemniej jednak polecam ją wam z całego serca. Jest lekka i można się przenieść do ciekawej historii, a nie czytałam nic w takim klimacie, więc to jest fajna odskocznia od wszystkiego co znane. Jak na literaturę młodzieżową przystało sprostało zadaniu :)

Jestem przewrażliwiona. Zwłaszcza na punkcie rzeczy, które wiele dla mnie znaczą. Chciałabym trzymać je przy sobie, nigdy się nimi nie dzielić, nie dając nikomu okazji do tego, żeby mnie osądzał.

Polskie seriale Book TAG

Polskie seriale Book TAG


Dzień dobry moliki książkowe!
Dziś znów stawiamy na TAG. Ale nie byle jaki. Polskie seriale Book TAG, do którego nominowała mnie Aleksandra B. z Bluszczowe recenzje ,  więc może i wy znajdziecie dla siebie jakiś fajny serial? :D Dziękuje Oluś ♥

Klan – seria, która ciągnie się nieskończenie długo
 Powiem wam szczerze, że nie wiem czy jest taka seria, którą znam i która by się ciągnęła fest długo. Na pewno te wszystkie malutkie książeczki typu "Ida wśród magnolii", albo "Kryminalne przypadki Daisy D." są na pewno długie i zawierają po kilkadziesiąt tomów. Ale tak to chyba nic nie znam. A co do Klanu, jak byłam mała oglądałam z mamą, teraz by mnie szlag przy tym trafił takie to głupie :D

Kryminalni – seria, w której spotkania z nieboszczykami to chleb powszedni  I tutaj pasuje mi "Kryminalne przypadki Daisy D." uwielbiam te książki. Daisy jest dziennikarką i gdzie się nie uda, tam zawsze będzie trup, czy u znajomych, czy w teatrze, no wszędzie! Ale genialne jest i żałuję, że nie mam wszystkich serii, ale to dzięki sklepowi, który w połowie przestał mi przywozić te książki....
Do samych Kryminalnych to uwielbiam, i tych starych z Zakościelnym i tych nowych, choć do łysolka z nowych mam sentyment ♥

Czterej pancerni i pies – książka z wojną w tle
Na pewno "Idealna żona", gdzie wojna miała wpływ na męża Kitty. Później możemy dodać "Dzielnym będzie przebaczone", gdzie też mamy wątek historyczny. Ale najbliżej memu sercu jest do "Złodziejki książek", która jest niesamowita ♥
Czterech pancernych i psa oglądałam chodząc do podstawówki i do dziś miło wspominam :)

Przyjaciółki –książka, w której przyjaźń jest najważniejsza
Czytam w sumie wiele książek, gdzie zaczyna się np od przyjaźni i wychodzi z tego coś więcej. Ale taka przyjaźń bez podtekstu miłosnego (w sensie bez łączenia się w parę, bo miłość jest) to w "Dziwna i taki jeden". Tam przyjaźń była na prawdę ważna.
Przyjaciółki lubię, może nałogowo nie oglądam ale lubię.


 Na dobre i na złe – książka, która jest w stanie wyleczyć z ponurego nastroju
"Lato koloru wiśni" i "Zima koloru turkusu". Te dwie cegiełki, są w stanie poprawić humor nawet w najgorszym z możliwych dni. Dlatego są idealne na każdą porę roku, a szczególnie jesień czy zimę, gdzie humor mamy zepsuty przez szarość dni :(
Na dobre i na złe jest takim serialem, który oglądałam jak byłam mała, a od roku mi z nim nie po drodze :( chyba nadrobić czas :D

M jak miłość – książka pełna rodzinnego ciepła
W sumie nie wiem czy coś takiego czytałam. Na pewno w "Pamiętnikach wampirów" relacje Eleny i Jeremy'ego była dla mnie cudowna, nie mieli rodziców ale mieli siebie i byli w stanie zrobić dla siebie wszystko.
Kocham M jak miłość ♥ Jedyny serial, z którym jestem na bieżąco <3

 13 posterunek – książka pełna absurdów
"Tango"! Jezu przecież ta książka to jedna wielka porażka! Babcia nie grzeczna? - na katafalg z nią. Ej no hellow coś takiego na lekturę? Brawo, po prostu brawo ....
13 posterunek swego czasu oglądałam (tak jak byłam mała no xD) i lubiłam to, teraz to mnie denerwuje xD

O mnie się nie martw – bohater, który potrafi postawić na swoim
Czy ja znam takiego bohatera? Kurcze mnóstwo jest takich przypadków, ale w obecnej chwili chyba sobie nie przypomnę nic, poza "Na krawędzi nigdy", gdzie Cam wyjeżdża w samotną podróż po Ameryce.
Nie oglądałam nigdy o mnie się nie martw :D

Ojciec Mateusz – bohater wpychający nos w nie swoje sprawy
No i tutaj mogłaby pasować teściowa Kitty z "Idealnej żony". No przecież to babsko było okropne ....
Ojciec Mateusz, no nie jest zły serial :D

Pierwsza miłość – bohater, który próbuje odnaleźć swoją drugą połówkę
Z reguły moje książki są nastawione na to, że ni z gruszki ni z pietruszki bum i wielkie love ;D więc chyba takiej stricte pod szukanie nie czytałam :D
Pierwszej miłości nie lubię ;p

Miodowe lata – bohater, który ma wiele pomysłów na życie
No takiej na pewno nie czytałam (albo nie pamiętam na chwilę obecną).
Miodowe lata są świetne ♥

Brzydula – bohater, który przechodzi ogromną metamorfozę

Sloan z  "Too late", z bojącej się dziewczynki stała się silną kobietą ♥
Brzyduli nie lubię ;p


Alternatywy 4 – bohater-despota
Takiego bohatera nie znam niestety (albo stety xD)
Alternatyw nienawidzę ;p

Ranczo – bohater, który wywołuje ogromne zamieszanie
 A tutaj mogę podać Lulę z "Dziwna i taki jeden", bo znika bez śladu, wszyscy się martwią, a ona się świetnie bawi.
Ranczo wymiata ♥

  Nominacje ♥
Nie wiem  kto robił a kto nie, więc nominuję każdego :D  
 

[Przedpremierowo] : Consolation - Corinne Michaels ♥

[Przedpremierowo] : Consolation - Corinne Michaels ♥

Obiecał, że do mnie wróci. Skłamał.


Tytuł: Consolation (Tom1)
Seria: Consolation Duet
Autor: Corinne Michaels
Gatunek: Literatura obyczajowa, romans
Bohaterka/Bohater: Natalie/Liam
Narracja: Pierwszoosobowa
Liczba stron: 405
Liczba rozdziałów: 37
Wydawnictwo: Szósty Zmysł

Książka bierze udział w wyzwaniu: 41/52
Premiera: 11 październik 2017r. 

Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem.
Nawet nie byłam nim zainteresowana. 
Był najlepszym przyjacielem mojego męża – zakazanym owocem.
Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama.
Jedna wspólna noc zmienia wszystko. Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia.

(Opis z zapowiedzi wydawnictwa)
   
Mam Aarabelle i całe życie przed sobą. Zasługuję na to, aby być szczęśliwa. Najwyższy czas, bym wreszcie zaczęła żyć w ten sposób.

 Są takie książki, gdzie już od pierwszej strony, pierwszego zdania, ba! nawet wyrazu jesteście w stanie się zakochać. Ja właśnie przepadłam zaczynając te książkę i było to coś cudownego, co nie zdarza się na co dzień. Zapraszam was na emocjonalną, piękna i smutną recenzję.


    Już od pierwszej kartki jesteśmy bombardowani uczuciami. Pięknymi, bo główna bohaterka spodziewa się dziecka i czeka na przyjazd męża z misji. Jednak nie wszystko jest takie jak być powinno, mąż umiera zostawiając ciężarną kobietę samą z nowymi obowiązkami. Język jakim posługuje się Corinne nie jest zagmatwany, jest swojski i dla każdego zrozumiały. Corinne nie zarzuca nas bezsensownymi opisami, nie jest wulgarna. Wszystko przez co przeprowadza bohaterów jest ludzkie i zrozumiałe. Mamy tutaj wiele zwrotów akcji, które zaskakują, ale i sprawiają, że nasze serce to staje z oszołomienia to bije szybciej czekając jak Corinne poprowadzi to dalej. To jest mega niesamowite, te pomysły, to rozplanowanie i ten cały stworzony świat. Wątek erotyczny też nie jest niesmaczny. 
    Towarzyszymy Natalie przez rok. Wydarzenia nie pędzą, ani nie wleką się. Są dobrze wyważone, a kolejne losy pociągają za sobą inne, przez co pogubienie się w akcji jest niemożliwe. Mamy tutaj oczywiście sytuacje, które sprawiają, że się uśmiechamy, ale i sytuacje, które wywołują ból. Jednak nic nie jest na siłę, co jest równie niesamowite w tej powieści.
   

Liam, najlepszy przyjaciel Aarona i Natalie, który również pracuje jako żołnierz SEAL. Jest to niebezpieczna praca, ale Liam to singiel, więc z radością oddaje się swojemu obowiązkowi. Wszystko jednak do czasu. Gdy początkowo pojawia się w domu Natalie, nie wie, że ta kobieta przewróci jego świat do góry nogami, nie wie, że pokocha ją tak jak kochać nie powinien jeszcze kilka miesięcy temu. Liam to typowy słodki, cudowny i kochany mężczyzna z romansów... no właśnie nie zupełnie. Bo wszyscy ci idealni faceci kochali tylko swoje kobiety, a Liam kocha także córeczkę Natalie. Jest troskliwy, opiekuńczy i pomysłowy. Uwierzcie, zostawcie go na chwilę pierwszy raz z dzieckiem i każcie zmienić pieluszkę, widok jakim was uraczy na zawsze pozostanie w waszych głowach i już zawsze będziecie się z tego śmiać :D Mój nowy mąż ♥
     Natalie na początku jest zdruzgotana, zagubiona i nieszczęśliwa. Jedynym powodem dla którego żyje jest jej córeczka. Gdy pojawia się Liam, dziewczyna nieświadomie zaczyna się otwierać, zaczyna znów żyć i cieszyć się życiem. Jest silną, niezależną i odważną kobietą. Potrafi radzić sobie z przeciwnościami, może czasem ma chwile zwątpienia, czy załamania, ale po tak ogromnej stracie trzyma się jak tylko najlepiej potrafi. Natalie mi zaimponowała i cieszę się, że miałam okazję ją poznać. 
    Nasi bohaterowie otoczeni są przyjaciółmi, którzy są dla nich w stanie na wiele. Opiekują się nimi, troszczą się i przede wszystkim nie zostawiają w trudnej sytuacji. Taak, z pewnością, jest to jedna z tych pozycji, w której przyjaźń jest bardzo cenna.
    Wydawnictwo Szósty Zmysł, jest nowym wydawnictwem, które dopiero wchodzi na rynek z powieściami bardziej kobiecymi. Consolation jest jedną z ich pierwszych powieści. Okładka jest przepiękna, zmysłowa i taka romantyczna ♥ Myślę, że ta pozycja jest idealną książką, by zacząć prowadzić to wydawnictwo ♥
    Powiem wam, że mimo początkowego smutku i bólu, miało się taką nadzieję na lepsze jutro bohaterki. To jedna z tych powieści, które łamią serce, a końcówka na prawdę wbija w fotel.
Consolation pokazuje nam najbardziej tragiczne i piękne oblicza miłości. Pokazuje, że nie zawsze to co wydawało się być końcem, nie może być początkiem czegoś innego, a zarazem lepszego. Miłość Liama i Natalie była trudna. Budowana na duchu zmarłego męża i przyjaciela, nie miała łatwego startu, a kolejne wydarzenia pokazywały, że wszystko wymaga ogromnego czasu i zaangażowania, ale i pogodzenia się ze stanem obecnym. 
    Odejście drugiej osoby, a szczególnie małżonka nie jest sprawą prostą, często zdarzają się depresje, a odsunięcie się w tedy przyjaciół bywa niekiedy przysłowiowym gwoździem do trumny. Jednak nie w tym przypadku. Autorka pokazała nam siłę przyjaźni i siłę wewnętrzną kobiet. Bo kto jak nie kobieta poradzi sobie z każdą nawet najgorszą rzeczą. Może nie wyjdzie z tego całkowicie bez szwanku, ale szansa, że będzie już tylko coraz lepiej jest i to jest najważniejsze. 
    Gorąco polecam każdej kobiecie, bo to jest totalny Must Have tej jesieni. Rozgrzeje wasze serce, mimo wszystko. Sprawi, że będziecie o niej myśleć stale, a po przeczytaniu będziecie chcieć więcej. No i gorący Liam. Czy można chcieć czegoś więcej? Taaak! więcej tomów! ♥ 

[...] Faceci nie wiedzą jak reagować na łzy! [...]

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu Szósty Zmysł ♥ 

Consolation | Conviction - premiera 05.12.2017 ;)
Too Late - C. Hoover

Too Late - C. Hoover

Miłość nie powinna sprawiać wrażenia dodanego ciężaru. Powinieneś czuć się dzięki niej lekki jak powietrze.


Tytuł: Too Late
Seria: -
Autor: C. Hoover
Gatunek: Literatura obyczajowa, romans
Bohater/Bohaterka: Carter / Asa / Sloan
Narracja: Pierwszoosobowa
Liczba stron: 468
Liczba rozdziałów: 57
Książka bierze udział w wyzwaniu: ABC czytania, 8/52

O KSIĄŻCE W SKRÓCIE 
   Sloan nie ma łatwego życia. Jej brat zmaga się z poważną chorobą, jej matka nie interesuje się dziećmi, a jej chłopak jest wmieszany w poważne problemy. Sloan na zajęciach z hiszpańskiego poznaje Cartera, który wydaje się tak inny od wizerunku mężczyzny, do którego przywykła dziewczyna, że gdy spotyka go w swoim i Asy domu jej wiara w dobro momentalnie rozpada się na kawałki. Ale czy to wszystko jest prawdą? Musi zaufać Carterowi, gdy mówi, że nie jest taki sam.
   Wszystko zaczyna się komplikować; nowe uczucie, zaborczy Asa i jego trauma z dzieciństwa sprawiają, że Sloan zaczyna myśleć, czy nie rzucić tego wszystkiego. Jednak ma na uwadze dobro swojego brata, któremu Asa finansuje pobyt w placówce.

Ciężko przyjmować komplementy, jeśli pochodzą one od kogoś, kto odnosi się do twojego ciała jak do "tego".

STYL
    Nigdy nie zawodzi. Lekkość, brak trudnych słów, brak przypisów (przynajmniej nie tych odnoszących się do tekstu) sprawiają, że książkę się połyka. Co jest nowego? Mnóstwo wulgaryzmów. Ale jak zawsze podkreślam, mi one nie przeszkadzają i tak było i w tym przypadku. Słowa pasowały do sytuacji i pokazywały nam umysł głównie Asy.

AKCJA
    Nic nie dzieje się na siłę.  Wszystko jest z góry zaplanowane i rozpisane tak by nas nie zanudzić, a sprawić że chcemy więcej. Mamy takie emocje, że trudno je opisać, a przede wszystkim serce bije nam szybciej w niektórych sytuacjach, które są raczej niebezpieczne niż erotycznie cudowne.

BOHATEROWIE
   Sloan, zagubiona, biedna dziewczyna. Inni powiedzieli by, że leci na kasę skoro jest z Asą który
utrzymuje ją i finansuje rehabilitacje jej brata. Ale dla mnie jest ona po prostu na początku ślepo zakochana w nim, a potem najzwyczajniej w świecie się go boi. Jej sytuacja finansowa nie jest idealna, a skoro może pomóc jakoś bratu będąc w takim związku to czemu nie? Ja ją rozumiem, może nie popieram, ale rozumiem. I patrząc na nią z perspektywy całej książki nie dziwię się, że nie odeszła od Asy. Bała się o życie swoje i brata.
  Asa psychopata, maniak seksualny, brutal, cham i wszystko co najgorsze. Chciałabym powiedzieć, że czuję do niego nie wiem jakieś współczucie czy coś, ale ja czuje obrzydzenie. Jest chorym człowiekiem, to nie podlega dyskusji, a dodatkowo to jak był traktowany w dzieciństwie nie ułatwia jego stanu psychicznego, ale na litość boską jak można być takim skur.... no nie znajdę innego słowa, przepraszam ...  Miałam ochotę powiesić go za jaja do sufitu i to na prawdę co chwilę. To jak traktował Sloan, to jak wszystko uchodziło mu na sucho to Boże jedyny pokazało tylko jak chore jest państwo, jak chory jej system i jak przestępcy kombinują. MASAKRA! Ale powiem jedno, gdyby oparł się przeszłości, gdyby faktycznie był inny niż ojciec i gdyby się starał to może by się udało mu wyrwać od demonów w jego głowie, a on byłby normalnym człowiekiem.
   Carter, słodki, czarujący, odważny, wszystko to czego Sloan nigdy nie widziała u mężczyzny. Troszczył się o nią, dbał, stawiał na pierwszym miejscu, nawet gdy zagrożona była jego kariera. Liczyła się tylko ona. Pokazał jak ważną rolę pełnią bliscy, że nie każdy facet musi być taki sam. Dał dziewczynie nadzieję i szansę na lepsze jutro. I to on zdobył moje serce.
    Dalton/Ryan najlepszy kumpel Cartera, który był mega postacią. Niby drugoplanowa, ale jak dla mnie miał wszystkie cechy jakie powinien posiadać przyjaciel.

OKŁADKA
    Niewątpliwy plus tej książki. Mam nadzieję, że gdy wyjdzie w Polsce to wydawnictwo nie zrezygnuje z tej okładki bo jest genialna!
    Książka zamiast napisu "rozdział 1" ma "część 1" itp. Każda część opowiadana jest przez kogoś innego. Mamy 3 jakby głównych bohaterów. Skupiamy się na ofierze, oprawcy i wyzwolicielu.

PODSUMOWANIE
   W książce oprócz historii Sloan znajdziemy krótkie komentarze autorki. Już na samym początku zaznacza, że to nie jest coś do czego przywykliśmy czytając Hopeless, Ulgy love czy Never Never. To zupełnie nowy świat, który jest niebezpieczny i brutalny. Później można znaleźć notkę odnośnie przemocy seksualnej.
    Te 468 stron pokazuje nam psychikę oprawcy i ofiary. Jest swego rodzaju taką nadzieją dla tych co doświadczyli takich przeżyć, że jednak to nie jest ich wina, czy kara od Boga. Hoover tą historią wstrząsa i wyciska z oczu łzy. Ciężko  w to uwierzyć, że na świcie istnieją takie osoby, że to co zostało opisane w książce jest tak bardzo realne i prawdziwe. Wszystko to w dużej mierze zależy o wychowania człowieka, od środowiska w jakim dorastał, od rodziców. Smutne, że niektórzy mają gdzieś dziecko, że sami są jeszcze dziećmi, albo jak na tym przykładzie nigdy nie powinni mieć dzieci. Mam tyle emocji i to nie tyle pozytywnych bo do takiej historii chociaż opowiedziana przez samą Hoover, nie można mieć pozytywnych odczuć. To co się dzieje dotyka każdego dnia kobiety, ale i mężczyzn też. Przykre jest to, że żeby wyrwać się z takiego życia często musi dojść do jakiejś tragedii. 
   Polecam ją każdemu! Przede wszystkim każda kobieta powinna ją poznać by nie wplątać się w jakiś chory związek, który oparty jest przede wszystkim na seksie i wykorzystywaniu seksualnym. Naturalnie książka nie dla dzieci, które wulgaryzmów powinny unikać, jednak w dzisiejszym świecie to już mnie nic nie zdziwi. Książka jest genialna i powinna zostać wydana w Polsce, by każdy mógł ją poznać ♥

Do tamtego momentu myślałam, że może każdy ma w swoim życiu zbalansowaną ilość dobra i zła, a jedyna różnica polegała na tym, że otrzymywali je w różnych momentach swojego życia.
Dziwna i taki jeden - Megan Brothers

Dziwna i taki jeden - Megan Brothers


 Chodzi mi o to, że możesz być, kim tylko zechcesz. [...]

Tytuł: Dziwna i taki jeden
Seria: -
Autor: Megan Brothers
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Bohater/Bohaterka: Rory/Lula
Narracja: Pierwszoosobowa
Liczba stron: 352
Liczba rozdziałów: 12/17
Wydawnictwo: YA!
Książka bierze udział w wyzwaniu: 40/52

Nowa poruszająca powieść spod znaku LGBT dla nastolatków.

Lula i Rory są najlepszymi przyjaciółmi. Chodzą do tej samej szkoły, uwielbiają Autostopem przez galaktykę, a po lekcjach pasjami oglądają serial Z Archiwum X. Oboje czują, że odstają od reszty nastolatków. Łączy ich także trudna sytuacja rodzinna: mama Rory'ego pije, z kolei mama Luli odeszła dawno temu, zostawiając po sobie tylko kilka książek o aktorstwie. Wiedzą o sobie wszystko, do czasu gdy Lula odkryje, że Rory nie wspomniał jej o swoim awansie do szkolnej drużyny futbolowej, a przede wszystkim o swoim romansie z dużo starszym od siebie szefem, Andym. I to właśnie wtedy, gdy Lula zaczynała myśleć, że czuje do Rory’ego coś więcej… Nie wiedząc, kim jest bez najlepszego kumpla i kwestionując własną tożsamość seksualną, dziewczyna znika z miasteczka i wyrusza na poszukiwanie długo niewidzianej matki.
(Opis z Lubimy Czytać)

[...] Żadne pragnienie nie jest złe,dopóki jesteś wobec siebie szczera.


   Styl autorki jest bardzo prosty. Nie znajdziemy tutaj trudnych wyrazów ani jakiegoś dziwnego słownictwa. Wulgaryzmów ani scen erotycznych też nie ma, przez co jest to lekka i przyjemna książka dla każdej grupy wiekowej. Jedyne czego było za dużo to opisów. Autorka opisywała nam grupy muzyczne, czy streszczenia serialu bardzo szczegółowo, co zajmowało czasem kilka kartek. Nie było to jakoś specjalnie niewygodne w czytaniu, ale z pewnością można było tego uniknąć i nic by się nie stało.
   Akcja podzielona jest na dwie części. W pierwszej z nich poznajemy Roryego, jego uczucia, jego historię, zamiłowania, w drugiej zaś poznajemy Lulę, czyli najlepszą przyjaciółkę Roryego, jej rodzinę i słabości. Wszystko, co dzieje się przez te kilka miesięcy trwania wydarzeń w książce nie leci na łeb na szyję ani się nie wlecze. Autorka oszczędza nam niepotrzebne opisy niestety nie ze wszystkim i mamy garść informacji, które z jednej strony są ważne, by poznać gatunek muzyczny bohaterów, a z drugiej kompletnie są nie potrzebne, bo bez tego można żyć, co nie? Także kwestia tego obszernego fragmentu jest do własnego uznania.
   Bohaterowie to nastolatkowie, którzy próbują poznać siebie, dowiedzieć się kim naprawdę są, odkryć, po co istnieją w tym świecie. Gubią się, popełniają błędy, ale uczą się na nich. Starają się naprawiać szkody, ale ich historia pokazuje, że nie od razu wszystko może wrócić na swoje miejsce, że nie zawsze po burzy wychodzi słońce, a krzywdy znikają po jednej chwili.
   Lula, jest najbardziej zagubioną osobą w tej powieści. Matka porzuciła ją, gdy była mała i teraz wychowują ją dziadkowie, a ojca nigdy nie poznała. Stara się zbliżyć do matki, ale to jest trudne, przez co dziewczyna jeszcze bardziej się gubi. Jest zagubiona w swojej orientacji seksualnej, nie wie, czy prawdziwie jest zakochana, czy to tylko zauroczenie.
   A Rory, cóż Rory nie ma ojca, ale ma matkę, która pije. Chłopak od początku jest gejem, nie wstydzi się tego, tylko mówi, jaka jest prawda. Jednak czasem tajemnice potrafią wszystko zniszczyć, a zaufanie już nigdy nie będzie takie samo, o czym chłopak przekonał się na własnej skórze w dość bolesny sposób.
   Okładka jest słodka. Chłopak i dziewczyna nie razem, a osobno. Uosabia dla mnie to samotność ludzi, jaka jest w obecnym świecie. A napis jest przeboski, mogłabym siedzieć i jeździć po nim palcem. Uwielbiam kolor biały i ta okładka z pewnością zalicza się do takich moich perełek. Błędów w druku też nie znalazłam. Wszystko przejrzyste, wydrukowane na kremowym kolorze z odpowiednią czcionką, czego chcieć więcej?
    Postawy bohaterów są odważne. Autorka nie boi się tematu tabu, jakim są geje i lesbijki. Podchodzi do niego z otwartością i tolerancją. Pokazuje, że ludzie mogą takie osoby traktować jak równe sobie, a nie gorsze. To jest najpiękniejsze w tej książce, takie zrozumienie potrzeb innych. Tyle że jest to też takie wyidealizowanie naszego świata, bo o taką tolerancję bardzo trudno. I właśnie to mnie urzekło w tej książce, bo daje taką nadzieję, że ludzie nie są tak zacofani w swoich światopoglądach.
     Ta książka nadaje się dla każdego czytelnika. Nie zawiera wulgaryzmów, a pokazuje nam, jakie może być przyszłe pokolenie. Więc spokojnie mogę polecić tę powieść od gimnazjum wzwyż. Mamy tutaj poszukiwanie siebie, a więc kolejna rzecz, która jest tak ważna w naszym dorastaniu. Nie trzeba bać się, być kimś innym, należy być autentycznym w tym co się robi.

Ale jeśli jeszcze tego nie zrozumiałaś, Lulu, to zapewniam Cię, że nikt nie jest normalny. Praktycznie każdy człowiek, którego spotykasz, stara się odkryć, jak być tak zwaną normalną osobą. Jakby to był jakoś ściśle określony stan. który można osiągnąć, jak zero stopni Celsjusza. Ale każdy z nas jest tylko sobą. Dziwnym, niedoskonałym, dobrym w pewnych sprawach, kiepskim w innych. Nikt nie robi wszystkiego idealnie przez cały czas. Możesz mi zaufać. Nie ma czegoś takiego jak normalność.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje

Problemy książkoholika

Problemy książkoholika

Witajcie!
Dziś z racji, że rozpoczęła się już szkoła i inni mają lajtowo, a inni już od pierwszych dni przekichane zajmiemy się czymś co już nie długo będzie was gnębiło po nocach. Otóż język polski w cale nie jest zły...chyba, że trzeba czytać lektury. No właśnie i stąd też dzisiejszy post. O zdanie na ten temat poprosiłam jak ostatnio moje kochane i niezawodne dziewczęta z grupy na Fb Mini Maratony
. Swoją drogą zapraszam, bo dzieje się tam dość sporo i nie trzeba mieć bloga by należeć do ekipy ♥

Lektury. Czytać czy nie czytać?

Królowa Książek:
Lektury to temat, z pewnością, kontrowersyjny. Jedni mówią, że czytać, bo to ważna literatura, niosąca istotne wartości. Inni mówią, żeby sobie odpuścić, bo po co się zmuszać, a poza tym i tak są badziewne. Ja uważam, że prawda jest gdzieś po środku. Jestem zdania, że warto spróbować z każdą lekturą proponowaną przez nauczycieli. W ten sposób można poznać perełki literatury polskiej i światowej. Jestem jednak zdania, że jeżeli kompletnie nie podchodzi to się nie zmuszać. Odłożyć, dowiedzieć się tyle, ile trzeba na lekcje, sprawdzian czy egzamin (np. maturalny) i na tym poprzestać, a po pewnym czasie ewentualnie powrócić do danej książki i bez przymusu przekonać się, dlaczego została uznana za ważną w jakiś sposób i dlaczego weszła do kanonu lektur.

Magia Słowa
Lektura? A co to za problem? Książka to książka, a że obowiązek... Tak było od zawsze. Wyznaczone przez GÓRĘ lektury, które obowiązkowo musimy poznać, coś ze sobą niosą. Ale nie mogą być lekkie i przyjemne, bo nie wyróżniałyby się z kanonu powieści. Niektóre są okropnie nudne, ale mają wiele motywów, wątków, czy nawet wartości - które w każdej chwili możemy wynieść i zastosować w swoim życiu. Uważam, że lektury to przydatna rzecz i należy je czytać. Pamiętam, że tylko jednej nie doczytałam do końca, a było to w gimnazjum - Kamienie na Szaniec. A lektura, przy której prawie usnęłam to Ludzie Bezdomni. :D Najlepiej wspominam Lalkę oraz Zbrodnię i karę. Mistrz i Małgorzata z rozszerzenia też jest fajne. 


Biblioteczka ciekawych książek

Lektury, buahaha mój temat!
Nie twierdzę, że nie ma lektur wartościowych, jak na przykład Chłopcy z Placu Broni. W większości są one jednak przestarzałe, nudne i archaiczne. Jestem książkoholikiem, ale lektur nie czytałam wcale. Ostatnią próbą była Ferdydurke i jeszcze bardziej zraziła mnie do lektur. Moim zdaniem ktoś powinien w końcu pomyśleć nad zmianą. Denną Ferdydurke można by zastąpić czymś ciekawszym, jak Trzej Muszkieterowie. Zamiast nudnego w Pustyni i w puszczy - Studium w szkarłacie. Nie cała klasyka jest nudna i archaiczna, ale to taką wybiera się jako lektury i zraża dzieci do czytania 😞


Justowa
Ja jestem zdecydowanie za czytaniem lektur, ale mam pewne zastrzeżenia, co do sposobu w jaki są one dobierane. Nie oszukujmy się, ale polskie szkolnictwo leży. Lektury są bardzo ważne. Dlaczego? Czasem jest to pierwsza książka, po którą sięga młody człowiek. Ja idąc do szkoły miałam już kilka pełnych kart w bibliotece, ale niektórzy moi koledzy z klasy nigdy wcześniej w bibliotece nie byli i to lektura, którą wypożyczaliśmy całą klasą razem z wychowawcą była ich pierwszą książką. Musiała ona być "fajna", w przeciwnym razie mogła zniechęcić do czytania. Uważam, że czytanie lektur często zniechęca adeptów czytelnictwa. Jak sobie przypomnę, że w czwartej klasie szkoły podstawowej czytałam Janko Muzykanta, czyli pozytywistyczną nowelkę to śmiać mi się chce. Lektura ta jest ważna. Ministerstwo każe nam ją czytać w wieku lat 10, bo jest ona cienką książeczką. Serio? To jest prawidłowy dobór? Ciekawe, ze w klasie 2/3 czyta się Karolcie, która ma stron o wiele więcej. Po co więc ten nieszczęsny Janko Muzykant, Antek czy Abc dziesięciolatkom, którzy nie rozumieją realiów epoki i te bajki wydają im się okrutne. Pamiętam jak siostra czytała Abc Orzeszkowej i powiedziała, że bohaterka to głupia była, bo na siłę dzieci uczyć chciała a dzieci jeszcze głupsze, bo teraz nikt do szkoły chodzić nie chce a one chodzić nie musiały i problem z tego robili. Ten komentarz pokazuje, że takie dziecko nie jest w stanie tego problemu zrozumieć po co ma więc to czytać? Też nie chciałabym czytać czegoś czego nie rozumiem. Proponuję, więc na nowo dobrać lektury. Może nie katujmy młodzieży starymi kanonami. Owszem uważam, że musimy znać historię Edypa, Lalkę czy Romeo i Julię, bo to klasyki, które kształtują światopogląd i to one wpłynęły na to jak dziś wygląda kultura, ale wiem też, że niekiedy książki współczesnych autorów mogą wnieść do życia ucznia o wiele lepszą naukę niż te starocie, po które młodzi sięgać nie chcą. Do każdej lektury trzeba dojrzeć. Niech każdy czyta, co lubi. Uczniowiechcą czytać Harrego Pottera lub Zmierzch? Ok, niech czytają, a nauczyciel na pewno jest w stanie po przeczytaniu takiej książki poprowadzić na jej temat lekcję, wyciągnąć z niej wnioski i nawiązać do kanonu. Zostawmy ważne lektury, uporządkujmy, unowocześnijmy kanon lektur, a problem czytać czy nie czytać powinien się rozwiązać sam.
Podsumowanie wakacji

Podsumowanie wakacji

Cześć kochani!
Podczas tych wakacji działo się mnóstwo rzeczy. Ale po kolei. Zacznijmy może od bloga, a potem przejdziemy do prywatnych wydarzeń. Zapraszam.

Przeczytałam: 

Lipiec: 
1. Światło, które utraciliśmy - Jill Santopolo ♥ 349 stron
2. Wróć za mną - Meredith Walters 412 stron
3. Milion odsłon Tash - Kathryn Ormsbee ♥ 350 stron
4. Cykl - Monika Jagodzińska  120 stron

Sierpień: 
1. Wojowniczka - Natasha Lucas ♥ 222 strony
2. Idealna żona - Katherine Scholes  492 strony
3. Promyczek - Kim Holden ♥ 585 stron


Łączna liczba stron: 2530, co nam daje 41 stron dziennie.
Najlepsza książka lipca i sierpnia - wszystkie z serduszkiem
Najgorsza książka lipca i sierpnia - brak

Blogowo: 
Lipiec:
Napisałam: 8 postów w tym: 6 recenzju, Problemy książkoholika i podsumowanie maja i czerwca

Sierpień:
Napisałam 5 postów w tym: 3 recenzje, Problemy książkoholika i Q&A

Liczba obserwatorów: 229
Liczba odsłon: 95 075


Prywatnie:


 Na początku lipca spotkałam się z cudowną Agatą z bloga Apteka Literacka <3 I tak książkoholicy mogą rozmawiać na wiele ciekawych tematów nie koniecznie książkowych, czego my dwie jesteśmy niezłym przykładem ;D Nawet motoryzacja nam nie straszna ;D Kochanie dziękuje Ci, że mnie odwiedziłaś, za cudowną książkę i niezapomniany czas ♥ Kocham <3

 
 8 lipca, jak wiecie, bądź nie (zależy czy widzieliście post z tego dnia -> Tutaj) brałam ślub. Ale w tym ważnym dniu nie zabrakło też jednej kochanej, słodkiej i ślicznej blogerki. O kim mowa? Oczywiście, że o Kitty z bloga Biblioteczka ciekawych książek. Niestety przy takiej uroczystości i ograniczonym czasie, nie zdążyłyśmy porządnie pogadać :( Ale nadrobimy w październiku nie? :D

Ze względu na ślub oraz remont domu moje pojawianie się tutaj było bardzo ograniczone. Ponadto w podróż poślubną udaliśmy się do pięknej Chorwacji. Zakochałam się od razu *-*
Dodatkowo mój laptop stwierdził, że skoro wakacje to on bierze wolne i przez prawie 2 miesiące był zepsuty. Ale wracam do was i mam nadzieję, że już na trochę dłużej niż kilka postów.

Dziękuje każdemu z was za to, że jesteście i tworzycie ze mną ten mój mały blogowy świat <3


Wakacje są najlepsze! ♥


Promyczek - Kim Holden ♥

Promyczek - Kim Holden ♥

Czytanie jest ucieczką od prawdziwego świata. Wszyscy go czasem potrzebują, by pozostać przy zdrowych zmysłach.

Tytuł: Promyczek (Tom 1)
Seria: Promyczek
Autor: Kim Holden
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Kate/Keller
Narracja: Pierwszoosobowa
Liczba stron: 585
Liczba rozdziałów: -
Wydawnictwo: FILIA
Książka bierze udział w wyzwaniu: 39/52

    Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.

Oboje to czują.
Oboje mają powód, by z tym walczyć.
Oboje skrywają tajemnice.

Kiedy wyjdą one na jaw, mogą uzdrowić…
Mogą również zniszczyć.

(Opis z Lubimy Czytać, bo ja bym wam to streściła, że nie musielibyście czytać, a musicie!)

[...] Czytam ją chyba co rok. To jedna z tych książek, które - mimo, że już znasz je i lubisz - i tak za każdym razem okazują się lepsze, więc wciąż się w nich zakochujesz.

    Jestem emocjonalnie wyprana. Czuje się samotna jak zimna kanapka w zimie, czuje się tak cholernie związana z tą historią, że czuję jej ból, radość i taką beznadzieję. Czuje ogromny smutek...

    Emocje, jakimi zarzuca nas Kim Holden są porażające. Humor wynikający z przyjaźni Promyczka z Gusem, ta radość dziewczyny z każdego dnia, przemawiają już od pierwszych kartek. Autorka nie czeka, aż się wciągniemy, tylko od razu porywa nas do swojego wyimaginowanego świata. Ten świat jest piękny. Może banalny i schematyczny, ale tak uroczy, ciepły i cudowny, jak kocham najbardziej. Kim nie pisze bezsensownych epopei, nie zarzuca nas gradem niepotrzebnych informacji, nie jest wulgarna. Jej prosty język, brak skomplikowanych opisów i prostota świata jest wprost idealna.
    Jak możecie zauważyć, nie mamy tutaj rozdziałów. Mamy za to datę i dzień tygodnia, przez co czytając, czuje się, jakby czytało się pamiętnik przyjaciela, jakby przeżywało się każdy dzień z tąż osobą i to jest równie ciekawy i fajny sposób, by zrobić coś innego ze swojej powieści. Akcja ani nie pędzi, ani się nie wlecze. Jest wyważona, a każde kolejne wydarzenie pociąga za sobą, kolejne idealnie się zazębiając, więc nie ma mowy o pogubieniu się podczas czytania.
    Dziś zacznę od końca bohaterów: przedstawiam wam paczkę przyjaciół tych długoletnich, ale i tych poznanych w czasie studiów: Shely, Clay, Peter, Franco, Jamie, Robbie, Audrey-to osoby cieszące się posiadaniem cudownej przyjaciółki, jaką była Kate. Shely, Clay i Peter, poznają się niedawno, ale radość, chęć życia i taki wielki optymizm sprawiają, że ta trójka wychodzi ze swoich skorup, by spróbować być kimś innym. Chcą cieszyć się tym, co mają, nie martwiąc się o kolejny dzień-i tego właśnie pozwala im zaznać Promyczek. Obdarowują ją bezgraniczną miłością i mogą powiedzieć to samo.
    Franco, Jamie, Robbie-członkowie zespołu, znajomi Kate od lat. Droczą się, przekomarzają, ale wiedzą, że mają w swej przyjaciółce wierną fankę, ogromne wsparcie i niezastąpioną przyjaciółkę. Audrey jest matką Gusa, ale trudne dzieciństwo sprawiło, że w niej Kate i jej siostra Grace znalazły prawdziwą mamę, ostoję i cudowną przyjaciółkę.
    Gus, cudowny i kochany najlepszy przyjaciel, ale i prawie jak brat. Jak cały zespół dostawał ogrom wsparcia, ale także jego program był indywidualny. Rozumieli się z Kate bez słów, byli nierozłączni i kochali się czystą, piękną i bezwarunkowo szczerą miłością.
    Keller, słodki, seksowny i czarujący. Również w nim dziewczyna mogła znaleźć oparcie, spokój i bezpieczeństwo. Mimo iż ich los nie do końca był sprawiedliwy, to czerpali z tego jak najwięcej.
    Każdy kochał Kate za to, jaka była, a ona odwzajemniała się tym. Keller i Gus moi nowi mężowie (musiałam to zaznaczyć ;D)
    I na koniec sam Promyczek, nasza Kate, słodka, miła, taktowna, urocza, optymistyczna, wiecznie uśmiechnięta, zarażająca dobrym humorem ślicznotka, która wiedziała, jak wiele ma w życiu (przyjaciół) i jak bardzo jest kochana. Twardzielka, która nie była wkurzająca, a prze genialna.
    Wydawnictwo wykonało, tak wspaniałą robotę tworząc tę książkę, że po prostu ogromne dziękuje!(jeśli ktoś to czyta). Zero błędów, czcionka idealna jak dla mnie i mojego wzroku, wszystko przejrzyste. No i ta okładka! Niby nic... biała strona z napisem. Można by rzec dziwne, nudne, ale NIE! Jest piękna, delikatna i subtelna. Ze zdjęcia mamy jakby wycięty napis z uśmiechniętą kobietą, to cieszy i sprawia, że patrząc, na te twardą stronę chce się człowiek uśmiechnąć. Dziękuje wydawnictwo Filia, że przełożyliście te cudowną powieść na język polski
    Wiecie, to jedna z tych recenzji, gdzie nie wiem co napisać. Gdzie jedyne słowo opisujące wszystko inne to "piękne" bo piękna była to historia, bo piękną duszę miała Kate, bo pięknych miała przyjaciół, bo była piękna na zewnątrz, ale i w środku. Rozumiecie, co chcę przekazać?
   Każdy w życiu doświadczył jakiegoś zła: mniejszego, czy większego, ale na każdym odcisnęło to swoje piętno. Mimo właśnie takich złych chwil Promyczek się nie poddawała. Była radosna i zarażała tym, dosłownie. Czytając, książkę nie sposób było się nie uśmiechnąć. Były momenty, że chciało mi się płakać, ale Kate była dzielna i nam też to radzi. Trzeba być dzielnym, trzeba stworzyć legendę, bez względu na to, jak nasze życie jest do bani, przecież zawsze może być lepiej, a to już zależy od nas, naszej postawy i nastawienia emocjonalnego.
    Jak już wyżej pisałam, jestem w takim dołku, bo historia była smutna, ale i urocza, a ja właśnie doszłam do jej końca. Ostatnio rzadko to mówię, ale cholernie mi przykro, że ją poznałam, że wiem już to wszystko, bo z chęcią bym znów ją poznała, zakochała się w niej. Zostanę w jej świecie na bardzo długo, bo stała się kolejną książką, bez której nie wyobrażam sobie życia, swojej biblioteczki i mojego czytelnictwa.
   Jeśli jest tutaj taka osoba, która nie zna tej historii i waha się, czy ją poznać, to do jasnej anielki biegusiem do księgarni (stacjonarnej bądź internetowej) i kupuj całą serię (gdy się wkręcisz ciężko skończyć)! Niezapomniane emocje, cudowni bohaterowie i banalnie niebanalny świat, który zrobi z twojego serca papkę! Rany, chciałabym wykrzyczeć to wszystko, sprawić byście zobaczyli moje emocje, ale nie da się, pisząc, więc uwierzcie mi na słowo, że ta książka jest cholernie dobra i warta spędzenia z nią kilku godzin.

Wybaczcie, jeśli recenzja jest chaotyczna, ma dużo powtórzeń i jest dziwna, ale zakochałam się, a zakochane osoby po prostu tworzą ;D I pamiętajcie Kocham Was - powtarzajcie to codziennie tym najważniejszym ♥ Ściskam Was, czujecie? :)

Jest modelowym przykładem optymizmu. Jest niespotykanym promieniem słońca. Nie tylko szuka jasnych stron...ale nimi żyje.
Idealna żona - Katherine Scholes

Idealna żona - Katherine Scholes

Cieszę się, że tu jesteś.




Tytuł: Idealna żona
Seria: -
Autor: Katherine Scholes
Gatunek: Literatura współczesna
Bohater/Bohaterka: Kitty
Narracja: Trzecioosobowa
Liczba stron: 492
Liczba rozdziałów: 20
Wydawnictwo: Świat książki
Książka bierze udział w wyzwaniu: 38/52, ABC czytania

Kitty Hamilton przyjeżdża do Tanganiki z wielkimi nadziejami na nowe życie. Ekscytująca przygoda na drugim końcu świata może być tym, czego ona i Theo potrzebują, żeby odzyskać równowagę po skandalu, który omal nie zniszczył ich małżeństwa.

Ale w tym dzikim i obcym kraju zaczynają budzić się jej marzenia. I chodzi o coś więcej niż marzenia o byciu idealną żoną. Gdy stare rany zaczynają się odzywać, a nowe pragnienia rozpalać, Kitty i Theo muszą stawić czoło uczuciom, które pchną ich poza granice tego, co dotąd znali i w co wierzyli.

Głęboko poruszająca opowieść o walce między obowiązkiem a pragnieniem - i potrzebą podążania za głosem serca, bez względu na to, dokąd cię to zaprowadzi.

(opis z Lubimy Czytać)

Nie miała prawa niczego mężowi odmawiać.

   Pół miesiąca nie było mnie na blogu ze względów technicznych (kolejny raz laptop w naprawie -,-), ale i osobistych (remont domu sprawia, że czasu mi brakuje). Książkę natomiast przeczytałam na początku sierpnia, a recenzję piszę pod koniec miesiąca dlatego będzie ona trochę inna i z pewnością będzie ona króciutka.

    Akcja książki dzieje się po zakończeniu II Wojny Światowej. Jednak nasi bohaterowie postanawiają wieść swe życie w Tanganice. Klimat trzeciego świata, który obszernie zarysowała nam autorka niby urzeka, ale i cholernie wkurza. No popatrzcie: przyjeżdża sobie biały człowiek do Afryki, podporządkowuje ją sobie, a mieszkańców traktuje jak sługi. No ja rozumiem w dawnych czasach tak było i autorka trzymała się prawdy, ale kurcze murzyn też człowiek. Luksusy białych, ubóstwo czarnych, to takie dzisiejsze i smutne. 
    Sam styl autorki porywający to nie był. Do książek z historią w tle chyba muszę mieć wenę, bo jedne czytam z zapartym tchem, a inne po prostu są dla mnie ciężkie. Ta niestety była w drugiej kategorii, a szkoda, bo temat przedstawiony w opowieści był na prawdę ciekawy. Może to wina narracji w trzeciej osobie liczby pojedynczej, może nagromadzenie opisów. Serio, niektóre bym wycięła, bo przez nie książka dłużyła się masakrycznie. Ogólnie błędów w druku nie znalazłam, wszystko czytelne, ładnie wydane. Okładka nadaje książce taki klimat. Zachód słońca nad jakąś równiną i kobieta. Widzimy jej sylwetkę, a nie widzimy twarzy przez co możemy dobrać sobie jej wygląd tak, by pasowała do Kitty. 
     Bohaterów mamy sporo. Czasem gubiłam się kto jest kim. Specjalnie to niczym żaden z nich się nie wyróżnia. Kitty teściową ma tak wkurzającą, że wysłała bym ją  w kosmos. Uważa się za Bóg wie kogo, rozkazuje i w nosie ma to jaki kto ma pogląd na życie. 
Kitty z kolei jest taką potulną dziewczynką. Zrobiła jedno głupstwo (swoją drogą w cale to takie złe i okropne nie było jak twierdzili inni, ale dobra inne czasy mamy no ...) przez co musiała zmienić całe swoje życie. Po prostu się podporządkowała i tyle. 
Theo był dla mnie bucem. No kurde ja wiem był na wojnie, widział i przeżył sporo, ale żeby być takim chamem dla swojej żony, to już naprawdę zakrawa na absurd. Tego nie rób, bo nie przystoi, rób to i to bo jak cię widzą tak mnie osądzają. No co to ma być w ogóle!
     Książka sama w sobie zła nie była. To te czasy i miejsce sprawiały, że miałam ochotę cisnąć tym wszystkim i powiedzieć sobie dość. To co ludzie wyprawiają z ludźmi, to jak postrzegają innych i jak ich wykorzystują jest chore. I może na przestrzeni tych kilkunastu lat to się zmieniło, ale tak samo znajdziemy wyzysk w codziennym życiu (np. praca - nie mówię, że każda, ale niektóra tak). Powiem wam, że ta powieść jest szczera, trochę smutna i taka trochę też i straszna. 
    Jeśli macie ochotę zmierzyć się z tą książką to jest ona dla was. Jeśli natomiast nie przemawia do was historyczny aspekt tego grubaska to sobie odpuśćcie, bo ona nie jest dla wszystkich. Wiem, że z czystym sumieniem polecę ją tacie, ale czy spodoba się romansoholiczce? To już sami musicie sobie odpowiedzieć na to pytanie.

Ale prawda była taka, że wcale nie czuła się zrozpaczona, ale otępiała i pusta.
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje

Copyright © 2014 Z miłości do książek , Blogger