Problemy książkoholika

Witajcie!
Dziś z racji, że rozpoczęła się już szkoła i inni mają lajtowo, a inni już od pierwszych dni przekichane zajmiemy się czymś co już nie długo będzie was gnębiło po nocach. Otóż język polski w cale nie jest zły...chyba, że trzeba czytać lektury. No właśnie i stąd też dzisiejszy post. O zdanie na ten temat poprosiłam jak ostatnio moje kochane i niezawodne dziewczęta z grupy na Fb Mini Maratony
. Swoją drogą zapraszam, bo dzieje się tam dość sporo i nie trzeba mieć bloga by należeć do ekipy ♥

Lektury. Czytać czy nie czytać?

Królowa Książek:
Lektury to temat, z pewnością, kontrowersyjny. Jedni mówią, że czytać, bo to ważna literatura, niosąca istotne wartości. Inni mówią, żeby sobie odpuścić, bo po co się zmuszać, a poza tym i tak są badziewne. Ja uważam, że prawda jest gdzieś po środku. Jestem zdania, że warto spróbować z każdą lekturą proponowaną przez nauczycieli. W ten sposób można poznać perełki literatury polskiej i światowej. Jestem jednak zdania, że jeżeli kompletnie nie podchodzi to się nie zmuszać. Odłożyć, dowiedzieć się tyle, ile trzeba na lekcje, sprawdzian czy egzamin (np. maturalny) i na tym poprzestać, a po pewnym czasie ewentualnie powrócić do danej książki i bez przymusu przekonać się, dlaczego została uznana za ważną w jakiś sposób i dlaczego weszła do kanonu lektur.

Magia Słowa
Lektura? A co to za problem? Książka to książka, a że obowiązek... Tak było od zawsze. Wyznaczone przez GÓRĘ lektury, które obowiązkowo musimy poznać, coś ze sobą niosą. Ale nie mogą być lekkie i przyjemne, bo nie wyróżniałyby się z kanonu powieści. Niektóre są okropnie nudne, ale mają wiele motywów, wątków, czy nawet wartości - które w każdej chwili możemy wynieść i zastosować w swoim życiu. Uważam, że lektury to przydatna rzecz i należy je czytać. Pamiętam, że tylko jednej nie doczytałam do końca, a było to w gimnazjum - Kamienie na Szaniec. A lektura, przy której prawie usnęłam to Ludzie Bezdomni. :D Najlepiej wspominam Lalkę oraz Zbrodnię i karę. Mistrz i Małgorzata z rozszerzenia też jest fajne. 


Biblioteczka ciekawych książek

Lektury, buahaha mój temat!
Nie twierdzę, że nie ma lektur wartościowych, jak na przykład Chłopcy z Placu Broni. W większości są one jednak przestarzałe, nudne i archaiczne. Jestem książkoholikiem, ale lektur nie czytałam wcale. Ostatnią próbą była Ferdydurke i jeszcze bardziej zraziła mnie do lektur. Moim zdaniem ktoś powinien w końcu pomyśleć nad zmianą. Denną Ferdydurke można by zastąpić czymś ciekawszym, jak Trzej Muszkieterowie. Zamiast nudnego w Pustyni i w puszczy - Studium w szkarłacie. Nie cała klasyka jest nudna i archaiczna, ale to taką wybiera się jako lektury i zraża dzieci do czytania 😞


Justowa
Ja jestem zdecydowanie za czytaniem lektur, ale mam pewne zastrzeżenia, co do sposobu w jaki są one dobierane. Nie oszukujmy się, ale polskie szkolnictwo leży. Lektury są bardzo ważne. Dlaczego? Czasem jest to pierwsza książka, po którą sięga młody człowiek. Ja idąc do szkoły miałam już kilka pełnych kart w bibliotece, ale niektórzy moi koledzy z klasy nigdy wcześniej w bibliotece nie byli i to lektura, którą wypożyczaliśmy całą klasą razem z wychowawcą była ich pierwszą książką. Musiała ona być "fajna", w przeciwnym razie mogła zniechęcić do czytania. Uważam, że czytanie lektur często zniechęca adeptów czytelnictwa. Jak sobie przypomnę, że w czwartej klasie szkoły podstawowej czytałam Janko Muzykanta, czyli pozytywistyczną nowelkę to śmiać mi się chce. Lektura ta jest ważna. Ministerstwo każe nam ją czytać w wieku lat 10, bo jest ona cienką książeczką. Serio? To jest prawidłowy dobór? Ciekawe, ze w klasie 2/3 czyta się Karolcie, która ma stron o wiele więcej. Po co więc ten nieszczęsny Janko Muzykant, Antek czy Abc dziesięciolatkom, którzy nie rozumieją realiów epoki i te bajki wydają im się okrutne. Pamiętam jak siostra czytała Abc Orzeszkowej i powiedziała, że bohaterka to głupia była, bo na siłę dzieci uczyć chciała a dzieci jeszcze głupsze, bo teraz nikt do szkoły chodzić nie chce a one chodzić nie musiały i problem z tego robili. Ten komentarz pokazuje, że takie dziecko nie jest w stanie tego problemu zrozumieć po co ma więc to czytać? Też nie chciałabym czytać czegoś czego nie rozumiem. Proponuję, więc na nowo dobrać lektury. Może nie katujmy młodzieży starymi kanonami. Owszem uważam, że musimy znać historię Edypa, Lalkę czy Romeo i Julię, bo to klasyki, które kształtują światopogląd i to one wpłynęły na to jak dziś wygląda kultura, ale wiem też, że niekiedy książki współczesnych autorów mogą wnieść do życia ucznia o wiele lepszą naukę niż te starocie, po które młodzi sięgać nie chcą. Do każdej lektury trzeba dojrzeć. Niech każdy czyta, co lubi. Uczniowiechcą czytać Harrego Pottera lub Zmierzch? Ok, niech czytają, a nauczyciel na pewno jest w stanie po przeczytaniu takiej książki poprowadzić na jej temat lekcję, wyciągnąć z niej wnioski i nawiązać do kanonu. Zostawmy ważne lektury, uporządkujmy, unowocześnijmy kanon lektur, a problem czytać czy nie czytać powinien się rozwiązać sam.

9 komentarzy:

  1. Ciekawy post i kontrowersyjny temat :D Ja uważam, że lektury są bardzo potrzebne. Zawsze je lubiłam i często do nich wracam. Mogę jedynie zarzucić nauczycielom to, że nie zawsze potrafią zachęcić uczniów do czytania i wytłumaczyć im, dlaczego warto.

    Pozdrawiam serdecznie ;*
    Czytanie Naszym Życiem

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem najlepiej byłoby, gdyby nauczyciel miał więcej wolnej woli, jeśli chodzi o dobór lektur...Dzięki temu mógłby dobrać książki pod poziom i zainteresowania klasy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam posty budzące kontrowersje :D
    Według mnie każda lektura zasługuje na szansę. Jeśli jednak nie podoba się styl pisania autora czy cokolwiek innego, to najlepiej sobie odpuścić. Lepiej poświęcić czas na powieść dobrze dobraną dla siebie przez samego czytelnika. Bo w końcu streszczenia są, więc żaden problem ^-^
    Magdoszopedia

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam wiele wartościowych lektur, ale niektóre tytuły jednak na siłę ze względu na klasę humanistyczną- i po co tak naprawdę? Gdzie ta chęć czytania i przyjemność z niej płynąca?

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, miałam to napisać i o tym zapomniałam! Ta skleroza... W takim razie wypowem się tutaj, a co! xD Ja czytam lektury. Jeżeli są dla mnie jakąś totalną udręką, to po prostu przestaję, ale zgadzam się z Królową Książek - zawsze próbuję! Jednak jest trochę racji w tym, że ten kanon lektur wymaga zmiany...

    OdpowiedzUsuń
  6. Lektury czytam, ale mam tylko kilka ulubieńców. Natomiast sama udoskonaliłabym kanon i to obszernie. Niech czytają dzieci to co jest warte uwagi i do nich trafi. Dla nas, trochę starszych, ale dalej młodych też przydałoby się kilka "kopniaków"

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam jak miałam listę obowiązkowych lektur szkolnych i tylko dwie czy trzy pozycje mnie ciekawiły. Pozostałe musiałam czytać choć wcale mnie nie interesowały. Zmieniłabym ten kanon lektur szkolnych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post i zgadzam się z Justową. Za wyłączeniem "Zmierzchu", bo ta książka ma zbyt wiele błędów, a dzieciaki potem je zapamiętują. Choć ja, powiem kontrowersyjnie, lektury lubiłam bardzo i szczerze mówiąc... Jestem rozczarowana, że jest ich tak mało. :D Wiem, kontrowersyjnie. Dorzuciłabym właśnie książki, które chciałaby klasa - istnieją dobre romanse, dobre fantasy, dobre młodzieżówki, dobre kryminały i moim zdaniem młodzież powinna mieć prawo poznać nie tylko dobrą klasykę, ale i obecny rynek książki. To byłoby moim zdaniem naprawdę kształcące! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cóż mogę powiedzieć :D Już się wypowiedziałam - niech żyją streszczenia, nie przetrwałabym bez nich technikum :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz, który motywuje do dalszego działania.
Pozostawiajcie w komentarzach linki do Waszych blogów, na pewno każdy odwiedzę i pozostawię po sobie ślad.

Copyright © 2014 Z miłości do książek , Blogger